Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsam do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsam do ust. Pokaż wszystkie posty

#234. Jak wykorzystuję niezbyt trafiony kosmetyk..

        Już jakiś czas temu pisałam o balsamie do ust od Pat&Rub, z którego nie byłam do końca zadowolona. A kiedy nie jestem zadowolona z kosmetyku, to ląduje on w otchłani moich pudełek lub kosmetyczek..




        Tak też się stało z tym balsamem, a skoro ma on dość krótki termin ważności ze względu na skład, postanowiłam wykorzystać go przy komputerze. W jaki sposób...?

        Siedząc przy laptopie uwielbiam wcierać w dłonie wszelkiego rodzaju kremy, olejki, odżywki... A skoro skład balsamu Pat&Rub jest bardzo obiecujący postanowiłam wykorzystać go w pielęgnacji skórek i paznokci :)


        Musze przyznać, że w tej roli spisuje się o wiele lepiej niż w nawilżaniu ust i jestem pewna, że szybko go zużyję :) Szybko się wchłania i dość dobrze nawilża suche skórki :)




        Żałuję bardzo, że kosmetyk znanej i dobrej marki, tak bardzo mnie rozczarował, ale... ważne, że znalazłam odpowiednie zastosowanie dla niego :) Nie zmienia to faktu, że nie wydałabym prawie 40 zł za 10 ml balsamu tylko po to, aby używać go sporadycznie do nawilżania skórek i paznokci.




         A Wy jak sobie radzicie z niezbyt trafionymi kosmetykami? Lubicie produkty Pat&Rub?




        I na koniec pytanie za 100 punktów - kto mnie w końcu zmusi do pisania pracy licencjackiej? :D



        Pozdrawiam :*

#193. Pielęgnacja ust z Pat&Rub!

     Produkt, o którym dzisiaj mowa, to pierwszy kosmetyk firmy Pat&Rub, z którym miałam do czynienia. ;) Skoro pielęgnacja ust to.... 



      Na tapetę bierzemy pielęgnacyjny balsam do ust grejpfrutowy z filtrem SPF 15. 

      Na początku kilka słów od producenta, zaczerpniętych ze strony Pat&Rub:

,,100% natury tak ważne na ustach!

Dzięki obecności tlenku cynku balsam zapewnia ochronę UV, SPF 15. Sprawia, że skóra ust jest odżywiona, wygładzona i nawilżona. Znakomity do spierzchniętych ust. 
Balsam zawiera kompozycję wartościowych pielęgnacyjnie maseł i olejów roślinnych. Olejek grejpfrutowy pobudza mikrokrążenie i działa przeciwzapalnie. Balsam ma uwodzicielski zapach, który poprawia nastrój.
Kolor nadaje masło pomarańczowe i olej annatto. Aromat balsamu pochodzi od olejku  grejpfrutowego.

Kompozycja:
masło pomarańczowe*
olej jojoba*
masło mango*
olej rycynowy*
olej migdałowy*
wosk pszczeli*
olej  annatto*
filtr mineralny*
olejek grejpfrutowy*

*surowce naturalne i z eko certyfikatem"


      Brzmi bosko, prawda? ;-) A jak się spisuje? O tym za chwilę. 



      Zacznijmy od początku - produkt otrzymujemy w bardzo stabilnym, przezroczystym słoiczku z czarną nakrętką, o pojemności 10 ml. Nic samo się nie otwiera, ani nie odkręca, więc śmiało możemy go zabrać ze sobą wszędzie - w torebce, kosmetyczce, czy walizce. Opakowanie jest proste, ale i bardzo eleganckie. 


      Kiedy odwrócimy balsam zawarta jest ogólna informacja o kosmetyku - co to jest, gdzie znajdziemy informacje o nim, pojemność i informację w jakim czasie produkt powinien być zużyty. W tym przypadku jest to 12 miesięcy ;-)

     Odkręcamy słoiczek i naszym oczom ukazuje się:


      Balsam ma zbitą konsystencję koloru żółto-pomarańczowego. Niestety produkt musimy użyć przy pomocy paluszków, lub pędzelka do malowania ust. W tym pierwszym przypadku jest to bardzo niehigieniczne, a nie zawsze jest możliwe inne rozwiązanie. 
     Zapach jest bardzo delikatny, słodki, ale nienachalny. Jak nie lubię kosmetyków o zapachu grejpfruta, tak ten całkiem przypadł mi do gustu :) 



      Balsam nawilża i delikatnie natłuszcza usta, dając im subtelny połysk, który niestety dość szybko znika (wchłania się, lub po prostu go zjadam). Świetnie, że zawiera filtr SPF 15, który ochroni usta w wakacyjną pogodę i nie tylko ;-) 


       Poniżej skład dla dociekliwych: 
Ricinus Communis Seed Oil, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Isostearate, Polyhydroxystearic Acid, Beeswax, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Wax, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Oil, Bixa Orellana Seed Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Linalool, Limonene, Citral.


      Jak widać, żadnych parabenów, ani konserwantów, za to całe mnóstwo olejków, oraz na samym początku składu wspominany tlenek cynku (zinc oxide) jako filtr. 




      Skład świetny, obietnice również, ja jednak nie jestem zachwycona - lubię czuć, że mam coś na ustach, a przy użyciu tego balsamu niestety to wrażenie za szybko znika, a tym samym znika i moje przekonanie o ochronie i pielęgnacji. Gdybym miała wybierać kosmetyk tego typu myślę, że wybrałabym coś tańszego, bo za taki balsam zapłacimy aż 39 zł. 



     Co sądzicie o tym balsamie? Czy skład może zrekompensować szybko znikającą barierę ochronno-pielęgnacyjną z powierzchni ust? Może macie swoich ulubieńców w kwestii pielęgnacji ust? ;)







     Na samym końcu chciałam przypomnieć, że w moim rozdaniu możecie wygrać między innymi produkt firmy Pat&Rub, którym jest nawilżający błyszczyk pomarańczowy ;-) Wszystkich chętnych na zgarnięcie nagrody zapraszam TUTAJ! :)






      Pozdrawiam serdecznie! :*

#55. Wakacyjny makijaż

     Obiecany post dotyczący mojego codziennego wakacyjnego makijażu :) 
     Jako że nie mam odpowiednich zdjęć całej buzi, będą fotki oczu, a jak wyglądał mój makijaż na wakacjach i cały rytuał tworzenia możecie przeczytać w tym poście. Niedługo jeśli tylko będziecie chętne pokażę coś nieco mocniejszego, w tym makijaże paletką L.A. Colors, na którą już mam parę pomysłów :)


#12. Ziaja, Pomarańczowy balsam do ust

     Jako, że wczoraj wspomniałam o tym balsamie to dzisiaj parę słów o nim ;)
     Ale na początku chciałabym wszystkim podziękować za liczne ostatnimi dniami odwiedziny, za komentarze i miłe słowa! ;) Miło jest pisać, widząc tyle odwiedzin i komentarzy. Dziękuję ślicznie! ;*