Cześć! :)
Tak jak obiecałam, przychodzę z marcową aktualizacją włosów! :) Kolejny miesiąc minął mi pod znakiem rosyjskich kosmetyków - szamponu i balsamu Aleppo (Planeta Organica) oraz maseczki Love2Mix Organic :)
Tak wyglądały włosy w lutym:
A tak prezentowały się wczoraj:
Początkowo byłam rozczarowana, bo wydawał mi się przyrost znikomy, jednak porównując oba zdjęcia widać sporą różnicę :) Włosy urosły około 2,5 cm :)
A jak Wasze włosy w marcu? Macie jakieś plany na kolejny miesiąc? ;) Ja chcę skupić się na lepszym nawilżeniu i przede wszystkim - zdecydować się w kwestii fryzury! Rozważam ścięcie na krótkiego boba, co o tym sądzicie? :)
Pozdrawiam! :*
#277. Pomarańcza i chilli, czyli Love2Mix Organic :)
Kolejnym rosyjskim cudem, które pomagało mi walczyć o długość, była mieszanka pomarańczy i chilli... Wiecie o czym mowa? :)
Maseczka znajduje się w czarnej tubce, opatrzonej skromną grafiką która mieści 200 ml kosmetyku. Napisy oczywiście w języku rosyjskim. Nie widać zużycia produktu, jednak nie przeszkadza mi to w przypadku tej maski. ;)
Na odwrocie znajduje się więcej informacji od producenta, a także naklejka z informacjami od polskiego dystrybutora. ;)
Naklejka niestety pod wpływem wody robi się mało estetyczna, ale sądzę że najważniejsze informacje da się jeszcze odczytać:
Konsystencja maseczki jest bardzo gęsta, co niestety sprawia małe problemy w dotarciu do skóry głowy. Przez to też jej wydajność bardzo spada - wystarczyła mi przy dość rzadkim stosowaniu na około miesiąc. Kolor ma lekko pomarańczowy/różowy, stapia się z kolorem skóry :) Zapewne spowodowane jest to dzięki zawartości w składzie tajemniczej substancji, którą jest likopen (otrzymywany np. z pomidorów)
Aplikację maseczki niesamowicie umila zapach tej serii kosmetyków, który kiedyś Kosmetasia określiła jako przypominający Delicje.. ;) Coś w tym jest, jednak ja wyczuwam zdecydowanie przebijającą się nutę zapachową pomarańczy. Słodki, nie duszący, dość intensywny przy pierwszym kontakcie, delikatnie utrzymujący się na włosach po spłukaniu :) Rewelacja! <3
A jak efekty na włosach?
Po pierwsze: włosy na długości. Cudowna miękkość, gładkość, a jednocześnie puszystość i sprężystość. Zero obciążenia, pasma były sypkie, lekkie i cudownie odżywione. Niezastąpiony efekt na włosach! <3
Po drugie: skalp i włosy u nasady. Maska nie do końca poradziła sobie z wypadaniem. Po odstawieniu maseczki drożdżowej Babci Agafii problem niestety powrócił. W kwestii przyrostu sprawa rozwiąże się jutro, kiedy wykonam zdjęcie do comiesięcznego porównania :) Włosy u nasady nie przetłuszczają się szybciej po zastosowaniu maseczki, są natomiast delikatnie odbite, jednak nie jest to efekt objętości jak w reklamach (którego szczerze nie znoszę!).
Muszę przyznać, że maseczka niesamowicie mnie zaskoczyła swoim działaniem głównie na długości włosów. Tak rewelacyjnych efektów nie uzyskałam jeszcze po żadnych innych kosmetykach pielęgnacyjnych :) Szkoda jedynie, że jest tak spada jej wydajność, chętnie poużywałabym jej jeszcze trochę... :)
Znacie? Lubicie? A może chcecie kupić? Jak myślicie, pomogła w zapuszczaniu? :)
Pozdrawiam! :*
Była to oczywiście maseczka stymulując wzrost Love2Mix Organic, dość powszechnie znana i lubiana :) A czy przeze mnie też? Czytajcie dalej! :)
Na odwrocie znajduje się więcej informacji od producenta, a także naklejka z informacjami od polskiego dystrybutora. ;)
Naklejka niestety pod wpływem wody robi się mało estetyczna, ale sądzę że najważniejsze informacje da się jeszcze odczytać:
Poniżej naklejki znajduje się skład możliwy do odczytania bez znajomości cyrylicy :D Jak widać na samym początku składu jest woda wzbogacona ekstraktami z owoców pomarańczy oraz z owoców papryczki chilli. Dalej widać silikon i olejek z oliwy. Na samym końcu likopen, który zdecydowanie większe znaczenie ma w przemyśle spożywczym, jako barwnik i przeciwutleniacz.
Skład może nie należy do najbogatszych, ale trzeba przyznać, że spisuje się... ;-)
Maseczkę nakładałam na zdecydowanie dłuższy okres czasu niż ten zalecany. Zawsze było to co najmniej 30 minut. Wmasowywałam ją w skórę głowy oraz na długości. O ile aplikacja jej na włosach nie sprawiała problemu, to z dotarciem do skalpu miewałam problemy przez jej konsystencję.
Aplikację maseczki niesamowicie umila zapach tej serii kosmetyków, który kiedyś Kosmetasia określiła jako przypominający Delicje.. ;) Coś w tym jest, jednak ja wyczuwam zdecydowanie przebijającą się nutę zapachową pomarańczy. Słodki, nie duszący, dość intensywny przy pierwszym kontakcie, delikatnie utrzymujący się na włosach po spłukaniu :) Rewelacja! <3
A jak efekty na włosach?
Po pierwsze: włosy na długości. Cudowna miękkość, gładkość, a jednocześnie puszystość i sprężystość. Zero obciążenia, pasma były sypkie, lekkie i cudownie odżywione. Niezastąpiony efekt na włosach! <3
Po drugie: skalp i włosy u nasady. Maska nie do końca poradziła sobie z wypadaniem. Po odstawieniu maseczki drożdżowej Babci Agafii problem niestety powrócił. W kwestii przyrostu sprawa rozwiąże się jutro, kiedy wykonam zdjęcie do comiesięcznego porównania :) Włosy u nasady nie przetłuszczają się szybciej po zastosowaniu maseczki, są natomiast delikatnie odbite, jednak nie jest to efekt objętości jak w reklamach (którego szczerze nie znoszę!).
Muszę przyznać, że maseczka niesamowicie mnie zaskoczyła swoim działaniem głównie na długości włosów. Tak rewelacyjnych efektów nie uzyskałam jeszcze po żadnych innych kosmetykach pielęgnacyjnych :) Szkoda jedynie, że jest tak spada jej wydajność, chętnie poużywałabym jej jeszcze trochę... :)
Znacie? Lubicie? A może chcecie kupić? Jak myślicie, pomogła w zapuszczaniu? :)
Pozdrawiam! :*
#276. Hot Kiss od Virtual
Dziś przychodzę do Was z owocową eksplozją pod nazwą Hot Kiss od Virual. Wiecie o czym mowa...? ;-) Czas na słodkie usta! :)
Oczywiście chodzi o błyszczyk marki Virtual, który znajdziemy w niesamowicie urodziwych opakowaniach ;) Kolor, który ja posiadam oznaczony jest numerkiem i nazwą: 32 Hot Kiss. A jest to ciekawy, bo intensywny, ciemniejszy róż.
Cóż można powiedzieć o opakowaniu? Ciekawy kształt, widoczny kolor błyszczyka, wygodna końcówka z aplikatorem. Mieści 9 ml produktu. Idealny do każdej torebki! :))
Co do aplikatora - jest on z dwóch stron spłaszczony, co ułatwia precyzyjne pomalowanie ust w każdych warunkach :) Przyznam, że próbowałam już to robić i w aucie, i autobusie i bez lusterka.... Nigdy nie udało mi się zrobić sobie krzywdy, nie wyglądałam jak klown, klałn, clown.... czy jak to się tam pisze! :D
A jak prezentuje się na ustach?
Oczywiście chodzi o błyszczyk marki Virtual, który znajdziemy w niesamowicie urodziwych opakowaniach ;) Kolor, który ja posiadam oznaczony jest numerkiem i nazwą: 32 Hot Kiss. A jest to ciekawy, bo intensywny, ciemniejszy róż.
Cóż można powiedzieć o opakowaniu? Ciekawy kształt, widoczny kolor błyszczyka, wygodna końcówka z aplikatorem. Mieści 9 ml produktu. Idealny do każdej torebki! :))
Co do aplikatora - jest on z dwóch stron spłaszczony, co ułatwia precyzyjne pomalowanie ust w każdych warunkach :) Przyznam, że próbowałam już to robić i w aucie, i autobusie i bez lusterka.... Nigdy nie udało mi się zrobić sobie krzywdy, nie wyglądałam jak klown, klałn, clown.... czy jak to się tam pisze! :D
A jak prezentuje się na ustach?
Lekko barwi usta, dodatkowo intensywność koloru można stopniować. Efekt jest przyjemny i delikatny, jak dla mnie idealny na co dzień. Błyszczyk utrzymuje się długo na ustach, zapewnia dodatkowo ochronę przed działaniem czynników zewnętrznych. Jest gęsty, a mimo to nie zdarzyło mi się, aby przy wietrznej pogodzie włosy przykleiły się do ust :)
Jedyne co mam mu do zarzucenia, to zapach - gdzie ta owocowa eksplozja?! Nie wyczuwam niestety owoców, jedynie jakiś nie do końca znany mi aromat. Oczywiście jest to zapach przyjemny, choć dość chemiczny, możliwy do odczucia przy aplikacji błyszczyka na usta :)
Obecnie nie rozstaję się z nim, towarzyszy mi codziennie - w drodze, na uczelni, a także na różnych spotkaniach ze znajomymi :) Bardzo go polubiłam, a dodatkowo kształt opakowania spisuje się świetnie jako kolorowy gadżet w mojej torebce :)
Lubicie błyszczyki? Macie swoich ulubieńców? ;-) A może inny kosmetyk do ust towarzyszy Wam każdego dnia? :)
Pozdrawiam! :*










