#256. Miętowy koszmarek

      Dobry wieczór! ;-)

      Dzisiaj chciałabym powiedzieć Wam parę słów o moim ostatnim pięknie pachnącym rozczarowaniu.... A jest to... Peelingujący żel pod prysznic od Orginal Source



        Żel zamknięty jest w charakterystycznej dla OS tubce, która mieści 250 ml produktu. Dzięki przezroczystemu opakowaniu widzimy zużycie produktu, co w tym przypadku jest dla mnie ogromnym minusem - żelu nie ubywa, a chciałabym żeby już się skończył! :D 

        Z wydobyciem produktu nie powinno być najmniejszego problemu przez stojącą na zamknięciu tubce. No i tu pojawia się kolejny problem... Wyciśnięcie żelu pod prysznicem graniczy z cudem. Jednak znalazłam na to sposób, choć niełatwy - muszę opierać tubkę na nodze, a ręką ugniatać opakowanie. Musicie przyznać, że jest to naprawdę uciążliwe..



        Następna sprawa, to konsystencja tego kosmetyku. Przypomina ona galaretkę, która często spływa z dłoni, lub nawet gąbki. Peeling jest wtedy wszędzie - na dnie wanny, na jej ściankach, a nawet na samej ścianie (sama nie rozumiem tego fenomenu:D)

        Dalej zaczynają się plusy - po wydobyciu produktu na gąbkę mamy do czynienia z miętowym żelem, w którym zatopione są brązowe drobinki, co wygląda naprawdę przyjemnie. 



         Trzeba przyznać, że pachnie cudownie - orzeźwiająco i intensywnie, jednak nie drażniąco. Kiedy używam żelu z gąbką (najczęściej), niestety nie czuć drobinek peelingujących, za to sam produkt przyjemnie się pieni i oczyszcza ciało. Jednak poprzednie minusy przeważają nad jego zaletami. Przejścia z wydobyciem produktu, a także jego wszechobecność w całej łazience jest bardzo uciążliwa. 


          Przyznam szczerze, że jest to pierwszy produkt Orginal Source, z którym aż tyle musiałabym się namęczyć. Myślę że szybko pójdzie w odstawkę, bo zwyczajnie brakuje mi do niego cierpliwości... 



          Znacie ten produkt? Jeśli tak, to dajcie znać jakie są Wasze przejścia z tym żelem? Macie podobne odczucia? Jak sobie radzicie z nim pod prysznicem? 




          Pozdrawiam gorąco! :* 

23 komentarze:

  1. Ja jeszcze nie używałam, ale nie brzmi to dobrze :) Może dzisiaj go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, racja, z jego wydobyciem jest raczej ciężko, ale ja go i tak lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie zapach jest duszący i jak używam tego peelingu, to aż mi oczy łzawią... i tak samo - używam, używam, a tu dalej nie ubywa mimo, że masakrycznie spływa z rąk. Dla mnie ten żel to dramat :(((

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy, ale widzę, że ma dużo pozytywnych recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czemu się tak dzieje może jak go trochę ubędzie rozciencz go trochę wodą;)

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie ten twardy plastik opakowania może sprawiać problemy z wydobyciem czegoś gęstszego niż żel (ale tak tylko teoretyzuję, bo mój jeszcze czeka w kolejce)
    kolor ma przepiękny i już czuję ten zapach! :) narobilaś mi ochoty (mimo tych minusów) i jak tylko zdenkuję coś prysznicowego to od razu wyciągam go z pudła

    OdpowiedzUsuń
  7. też nie lubię takiej konsystencji, bo połowa opakowania mi przeważnie zużywa się w odpływie:D

    OdpowiedzUsuń
  8. O to rzeczywiście, przyjemność z używania żadna

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie jego zapach zniechęcił ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam go rok temu;) ogólnie byłam zadowolona, na szczęście także nie miałam problemu z wydobywaniem produktu, i się cieszę;-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet nie wiedziałam, że OS ma takie peelingujące cuda, jedynie ich tradycyjnych żeli używałam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam i nie chcę :) nie przepadam za OS

    OdpowiedzUsuń
  13. a to szkoda, bo wygląda rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie w zbiorach są dwa :) Ciekawa jak ja sobie poradzę z jego wydobyciem z tubki :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam go w zapasach i już się boję jak będzie wyglądała nasza współpraca. Dobrze, że znam już Twoją metodę na wydobycie tego świństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze się z nim nie rozprawiłam ale ciekawi mnie czy te drobinki peelingujące są skuteczne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. fajny kolor :p z OS miałam tylko jeden żel, malinowy, uwielbiałam jego zapach <3

    OdpowiedzUsuń
  18. mnie zapach zmeczyl troche... ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj mięta to zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń