Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FM Group. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FM Group. Pokaż wszystkie posty

#251. Czysta radość! :)

        Hej! :* Jak minęły Wam święta? Ja po raz pierwszy tak niecierpliwie czekałam na ten czas i jestem bardzo zadowolona z minionych dni :) A skoro wciąż panuje (przynajmniej u mnie) świąteczny klimat przychodzę z paznokciami, które ostatnio nosiłam. 
        Oczywiście królowała zieleń i czerwień. W obu wersjach wykorzystałam lakiery China Glaze. :)

        Na początek mani, które wykonane zostało na drugi dzień świąt :) To czysta radość, a dokładniej lakier Pure Joy - jest to bezbarwna baza, w której zatopione są czerwone i złote drobinki. 



       Przyznam szczerze, że bałam się tego lakieru, ponieważ w czerwieniach nie czuję się zbyt dobrze. Jednak to cudo odmieniło moje przekonania! Mani zachwyca na każdym kroku, a złote drobinki dodają mu niepowtarzalnego uroku. ;) Jako bazę użyłam czerwieni od Miss Sporty







         Aby uzyskać efekt taki, jak na palcu serdecznym musiałam nałożyć 3 warstwy brokatu. Pozostałe paznokcie pomalowałam rozprowadzając na płytce Pure Joy gąbeczką do makijażu. Aby uniknąć chropowatej struktury brokatu użyłam 2 warstw top coatu FM Group i 1 warstwę Poshe. 




         Pierwsze dni świąt minęły mi w odcieniach zieleni - królowała ciemna zieleń Holly Day i na to dwie warstwy Winter Holly. Podobnie to połączenie wymagało kilku warstw topu, aby uzyskać gładką powierzchnię płytki paznokci.



           


          Jakie kolory królowały na Waszych paznokciach w okresie świątecznym? Które połączenie bardziej do Was przemawia? ;-) 






           Serdecznie pozdrawiam! :*

#230. Ulubieni w październiku :)

         Ten post planowałam już na czwartek.. Wyszło jak wyszło, ponieważ nie lubię pisać postów ,,na zapas'', zawsze bloguję na bieżąco. Czwartek i piątek, pewnie jak większość z Was, spędziłam w aucie, lub u rodziny. Z tego też powodu ulubieńcy są dopiero dzisiaj.

         A oto wspaniała gromadka:


         Kilku ulubieńców już się przewinęło przez poprzednie tego typu posty :) Tu znalazły się produkty z trzech kategorii: zapachy, paznokcie, makijaż. 

         Z zapachów wśród ulubieńców znalazła się perfuma FM Group z numerkiem 263. Jest to odpowiednik Gabrieli Sabatini - mocny, intensywny i długo utrzymujący się na ciele zapach. Uwielbiam! Do ulubieńców trafiła także już po kilku użyciach perfuma Avon - Infinite Moment, którą dostałam od Malinki przy okazji naszego ostatniego spotkania, za co bardzo dziękuję!! :* Nie umiem opisać kompozycji zapachowej, jest lekka, bardziej kwiatowa, idealna na codzienne wyjścia :) 

         W kategorii makijaż znalazł się solo Dermacol. Przyznam, że ostatnio bardzo często gościł na mojej twarzy w połączeniu z Affinitonem :) Perfekcyjnie poprawił krycie podkładu i przedłużył jego trwałość. Uwielbiam go i ufam mu w 100%, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł :))

        Reszta w kategorii paznokcie jest już częściowo Wam znana ;) Odżywka diamentowa Eveline (KLIK i KLIK) oraz krem do rąk marki Cien (KLIK)- ten duet pojawił się już w poprzednich ulubieńcach :) Ratują moje paznokcie i dłonie, jestem z nich bardzo zadowolona! 
        Nowością tu jest lakier: Color Club - Starry Temptress Topcoat. Świetnie spisuje się przy każdym kolorze i wykończeniu, dodaje uroku paznokciom :) Bardzo często i bardzo chętnie nosiłam go w październiku. Między innymi możecie zobaczyć go TUTAJ. :))



        A jak Wasi ulubieńcy? Jak mija Wam czas związany z tymi ,,świętami''? 



       Pozdrawiam ! :*

#180. Zdenkowani w maju..

     Zużywanie kosmetyków w maju szło mi dość nieźle, miałam wręcz wrażenie że co chwilę coś się kończy ;) Poprzednie denka były dość słabe, tak w poprzednim miesiącu odbiłam to sobie ;-) 
     Zobaczcie sami co udało mi się zużyć:


     Próbki podkładów mineralnych Amilie - byłam z nich bardzo zadowolona, lekkie i dobrze kryjące podkłady będą idealne na lato. Rozważam zakup pełnowymiarowego produktu ;-) Coś więcej o nich możecie przeczytać TUTAJ.



      Kremy do rąk: czerwony Evree, z którego byłam dość zadowolona, jednak rozwalające się zamknięcie bardzo mnie irytowało. Na koniec zgubiłam całą zatyczkę. Drugą tubkę zużywam z bólem. Drugi to Kamill Intensiv +. Ostatnio kremy Kamill są moimi ulubionymi w pielęgnacji dłoni. Pięknie się wchłaniają, ładnie pachną, nie zostawiają tłustej warstwy, brak parafiny w składzie! Naprawdę polecam! :)



      Płyn do kąpieli i pod prysznic od OS o zapachu czekolady i mięty, to zdecydowanie jedna z moich ulubionych kompozycji zapachowych ;-) 



     W pielęgnacji twarzy zużyłam dość przeciętny tonik matujący od Essence. Nie podrażnił mnie, ale i nie zachwycił swoim działaniem, dlatego więcej go nie kupię. 
     W sytuacjach awaryjnych genialnie spisywały się chusteczki do demakijażu Cleanic. Wyobraźcie sobie, że przychodzicie po imprezie, a tam czeka Was caaały demakijaż buzi, ale nie.. Wyciągacie jedną chusteczkę, wycieracie buzię i gotowe. Naprawdę rewelacyjnie zmywały makijaż i nie podrażniały. Właśnie rozważam zakup kolejnego opakowania ;-)



      Kolejnym produktem do pielęgnacji buzi, był baardzo dobry krem Sorayi do cery tłustej i mieszanej na noc. Rano wstawałam bez błyszczenia na twarzy, co bardzo mi się spodobało. Obecnie jest to mój numer 1, jednak testuję też inne kremy.
     Zużyłam też małą próbkę kremu pod oczy od Madame L'ambre, z którego byłam bardzo zadowolona - nawilżał, nie podrażniał, ze świetnym składem. Czego chcieć więcej? Chyba tylko drogerii Hebe w Lublinie.. ;-)


      Rzadko zdarza zużyć mi się zapach, ale w maju udało mi się to. Była to perfuma FM Group o numerku 271, odpowiednik Gabrieli Sabatni Latin Dance 2008 ;-) Uwielbiam trwałość i intensywność zapachów, ceny i dostępność (nie ma to jak mama-dystrybutorka ;-)). Kolejne buteleczki tych perfum oczywiście są już w zapasach. ;-)


      Jedyny zużyty szampon - Schauma z fito-kofeiną. Parę słów na jego temat znajdziecie TUTAJ.



       Dwie odżywki do włosów zniszczonych - Timotei Organic Delight, której działaniem na początku byłam załamana, jednak po ścięciu większości zniszczonych włosów poznałam jej prawdziwe działanie.. Bardzo dobrze nawilżała i wygładzała, bez obciążania. Druga, to Pilomwax, ekspresowa maska do włosów zniszczonych, którą używałam od listopada, ale to dlatego, że korzystałam z niej tylko podczas pobytu w domu. Fajna w mieszankach, jak i solo, świetnie wygładzała włosy, zwłaszcza u nasady (można ją stosować na długość jak i na skórę głowy).



      Odżywka Garniera Lśniące i Gładkie zapewniała miękkość i (o dziwo) lepszy skręt. Jej cudowny zapach utrzymywał się i na drugi dzień od mycia! :) Kolejna to znana wszystkim Joanna b/s. Od roku towarzyszą mi niezmiennie różne Naturie, kolejna już jest zużywana ;-)



      Maska Biovax keratyna + jedwab z L'biotici, która szczerze powiedziawszy niespecjalnie przypadła mi do gustu. Zazwyczaj mieszałam ją z maseczką Bingo ;-) Strasznie gęsta, w moim odczuciu niewydajna i efekty na włosach też bez szału, często je puszyła. 
      Znany chyba wszystkim włosomaniaczkom Jantar - genialna wcierka, po jednej z ostatnich kuracji zostało mi jej na kilka użyć i w maju w końcu postanowiłam ją skończyć. Na wakacjach pewnie wznowię swoje kuracje wcierkowe ;-)



     No i na sam koniec olejek Alterry o słodkim zapachu papai i migdałów, który moje włosy uwielbiały, oraz delikatny szampon i żel pod prysznic dla dzieci Lilliputz, który posłużył mi jako myjadło do pędzli. ;-)


     Dodatkowo w maju wyrzuciłam kilka starych kosmetyków kolorowych, które nie załapały się na zdjęcia ;-) 




      A teraz kontynuuję intensywne zużywanie zapasów kosmetycznych! ;-) 



      Pozdrawiam!

#168. Pierwsze poczynania cieniami Fyrinnae ;-)

     Już jakiś czas temu obiecałam Wam makijaże cieniami Fyrinnae. Największym zainteresowaniem cieszył się Mephisto, dlatego dzisiaj możecie zobaczyć go w roli głównej! ;-) Uprzedzam, makijaż wykonany został przez mega-niewprawioną ręką, może być wiele niedociągnięć, czego jestem w 100% świadoma. Mimo wszystko odważyłam się ten makijaż wysłać jako zgłoszenie konkursowe na portalu bangla.pl. ;-)






     Do wykonania tego makijażu użyłam głównie cieni Fyrinnae (Mephisto, Shenanigans, Serendipity) na bazie pod makijaż marki Bell. Wspomogłam się także cieniami FM Make up, eyelinerem Joko, oraz maskarą Max Factor 2000 calorie ;-)



      Wiem, że moim makijażom jeszcze daleko do perfekcji, ale uczę się ;-) Co sądzicie o takim zestawieniu? Jak podoba Wam się Mephisto?






      Miłego poniedziałku! :* O ile poniedziałki mogą być miłe... 

#137. Szminkowe świeżynki ;-)

     W ostatnim czasie dorobiłam się dwóch nowych szminek - jedna doskonale znana wszystkim Celia Nude, druga odebrana mamie - szminka FM Group ;) 



      Pierwsza z nich to Celia Nude 604. Druga -FM MAKE UP Extra Rich Lipstick w kolorze Pale Fuchsia. 







      A tak prezentują się na ustach:




      Możliwe, że za jakiś czas pojawią się recenzje i/lub makijaże z ich udziałem, a na razie powiem, że Celią jestem zachwycona - jest miękka, aplikacja jest bardzo prosta i przyjemna, szminka nie stawia żadnego oporu, na dodatek pięknie pachnie. Za to szminka FM-u ma śliczny delikatny kolor, masę drobinek, które wcale nie wyglądają tandetnie ;)

     Miałyście do czynienia z tymi szminkami? Lubicie je? ;-)




     Pozdrawiam!

#83. Zainspiruj się naturą tydzień 2 + projekt denko

     Tydzień drugi z obsuwą - totalny brak czasu mnie dopadł, ale powoli nadrabiam, postaram się do końca tygodnia wstawić trzecią inspirację.

     Tu tematem przewodnim były owoce. Ja dopadłam myślą, lakierami i pędzelkami truskaweczki, mimo że te przypominają mi nieco pomidorki :D
      Zobaczcie sami (same? :) )




#72. Aktualizacja projektu denko + maseczkowy październik

     Dzisiaj przychodzę z dwoma sprawami w jednym poście. Po pierwsze zaległe denka! Jedno z końca sierpnia i reszta wrześniowa. A po drugie kolejny krążący TAG - tym razem jest to PAŹDZIERNIK MIESIĄCEM MASECZEK. Ale po kolei..! ;-)