Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt denko. Pokaż wszystkie posty

#308. Skromne denko lipca ;-)

         Witajcie! ♥ Dzisiaj, jak to zawsze na początku miesiąca, przychodzę z podsumowaniem zużyć minionego miesiąca. Lipiec nie był najlepszym miesiącem pod tym względem, ponieważ brałam dużo nadgodzin, dużo pracy, zmiany po 12 h, a co się z tym wiązało? Ogromne zmęczenie, po pracy szybka kąpiel, mycie włosów, demakijaż i sen. ;) Ale to tyle słowem usprawiedliwienia, zobaczcie co dobiło dna...


Tołpa Botanic, Białe Kwiaty, Delikatny żel pod prysznic - niesamowicie aksamitny i delikatny żel, pierwszy który mnie oczarował do tego stopnia, że wszystkie inne wydają się być złe :) Pełną recenzję możecie przeczytać pod TYM linkiem. 
Venus, Pianka do golenia z wit. E i ekstraktem z żurawiny -  przyjemna i przydatna rzecz w łazience. Ułatwia golenie, zapobiega powstawaniu podrażnień na skórze, a przy okazji pięknie pachnie i jest baaardzo wydajna. Ogólnodostępna i tania, warta polecenia! :)


Lady Speed Stick, Aloe, dezodorant w żelu - o ile do dezodorantów i antyperspirantów w kulce nie mogę się przekonać, tak forma żelu całkiem całkiem przypadła mi do gustu. Fajnie spisywał się w upały, zapobiegał przykrym zapachom, łagodził delikatne podrażnienia po goleniu. Jego wadą jednak była wiecznie uciapana tubka i kiepska wydajność.
Labell, Soft, Antyperspirant z białą herbatą - najlepsze antyperspiranty z Intermarche za około 5 zł. Wydajne, nie brudzą ubrań, zabezpieczają przed poceniem i nieprzyjemnym zapachem. Będąc w domu muszę zrobić mały zapas ;-)


Schwarzkopf, Schauma, Fresh it up!, Szmpon do włosów przetłuszczających się - bardzo dobry szampon o cudownym zapachu, przypominającym grapefruita. Włosy po nim są świeże, pachnące i lekko, w naturalny sposób uniesione. Nie zawiera silikonów, jednak dla osób unikających SLS-ów odpada. Ja jednak bardzo lubię się z szamponami Schaumy i co jakiś czas do nich wracam. 
Gloria, Emulsja do włosów - uniwersalna odżywka do włosów. Nadaje się jako maseczka, odżywka, albo odżywka do mycia. Ma bardzo krótki skład, więc śmiało można ją wzbogacić półproduktami, solo świetnie spisuje się przy myciu włosów. Nie obciąża ich, są nawilżone, miękkie i wygładzone. Kosztuje niecałe 4 zł, więc naprawdę warto chociaż wypróbować. Chętnie do niej wrócę ;-)


Fusswhol, Peeling creme - przyjemny peeling do stóp, całkiem wydajny, na dodatek tani i łatwo dostępny, bo znajdziecie go w każdym Rossmannie. Bardzo lubię kosmetyki do pielęgnacji stóp tej firmy. 
Soraya, So Pretty! BB Krem - przyjemny, lekki krem koloryzujący, który przy okazji nawilża cerę, równocześnie ją matowiąc, kryjąc niedoskonałości i chroniąc przed promieniowaniem UV, dzięki zawartym w nim filtrom SPF 10. Jego recenzję znajdziecie TUTAJ.


        Do denka dorzucam także jeden odrzut, a mianowicie krem zwężający pory Miraculum. Termin ważności mijał z końcem lipca, jednak już na początku miesiąca zauważyłam że krem jest zjełczały. Nie miałam przyjemności nawet raz go użyć, a szkoda, bo byłam bardzo ciekawa tego kremu, tym bardziej że jego przeznaczenie idealnie pasowało do mojego typu cery. 





         A jak Wasze zużycia w tym miesiącu? Znacie coś z tych produktów? Jakie są Wasze opinie na ich temat? ;-)

        Pozdrawiam ♥

#304. Zużycia kwietnia, maja i czerwca, czyli zaległe denko! :)

        Kochani moi, dzisiaj witam się już jako chemik z wykształcenia! :) Wczorajsza obrona poszła wspaniale, bo na cudowną piąteczkę! ♥ W końcu mogę zabrać się za zaległy projekt denko, a uzbierało się tego za te trzy miesiące. Sami możecie się o tym przekonać. Na szczęście w mojej szafce zrobiło się w końcu o wiele luźniej ;-)

         Zaczynajmy! :)


Manhattan, Odżywka do paznokci Nail Repair - fajny preparat, który kupiłam za niewielkie pieniążki w Pepco :) Służyła mi długo i dobrze. Używałam ją na zmianę z odżywką diamentową Eveline. 
Eveline, Diamentowa odżywka do paznokci - rewelacyjna dla moich paznokci, po niej są twarde, nie łamią się, nie rozdwajają. Niestety przy kolejnej buteleczce pojawił mi się maleńki krwiak pod płytką i musiałam ją odstawić. Niebawem planuję powrót do niej. Jak dla mnie niezastąpiona! 
Delia, Odżywka do paznokci 10w1 - odrzut, pomyłka, wiecznie pojawiały się na niej bąbelki powierza, nie nadawała się jako baza pod żaden lakier. 


Essence, All about matt! Transparentny puder matujący - kolejna pomyłka, może i nieźle matowił jednak bielił twarz, zupełnie nie podobał mi się ten efekt. Na dodatek jest mało wydajny, a na dodatek pęka, kiedy ukaże się blaszka. 
Pat&Rub, Balsam do ust - nie polubiłam się z kosmetykami tej marki, to kolejny odrzut. Recezję przeczytacie TUTAJ.
Oriflame, Very me, Korektor - punktowo na niedoskonałości całkiem przyjemny, jednak dość szybko się ściera z buzi, wymaga częstych poprawek. Wydajny, ma fajną konsystencję, ale w korektorach zdecydowanie cenię trwałość.
Oriflame, Eyeliner Stylo - spisywał się super, wygodny pisak, rysował precyzyjne kreski, nie odbijał się na powiece. Jego recenzję znajdziecie TUTAJ.
Miss Sporty, Glossy eyeliner - przyznam że był to całkiem przyjemny produkt. Pędzelkiem możliwe było narysowanie kreski każdego rodzaju, dawał efekt ,,mokrej'' kreski na powiece. Muszę się z nim jednak pożegnać, ponieważ kruszył się pod koniec dnia, a zmywanie to absolutna męka - schodzi małymi płatkami, nigdy do końca, zupełnie inaczej jak klasyczny tusz.
Sensique, podwójny korektor - korektor na zaczerwienienia i pod oczy. Użyłam go kilka razy, jednak nie zauważałam żadnego fajnego efektu w okolicach oczu, natomiast zielonej części nawet nie wypróbowałam, ponieważ nie mam takich problemów z cerą. Kolejny odrzut!


Ziaja, Tonik ogórkowy i BIO aloesowy - pierwszy przeznaczony do mojej cery nie przypadł mi do gustu, tak jak jego aloesowy brat. Ten drugi spisuje się idealnie - tonizuje, odświeża, łagodzi... Ideał ♥
Tołpa, Matujący płyn micelarny i tonik 2w1 - przyznam, że nie wywarł na mnie żadnego wrażenia. Przemywałam nim buzię rano i wieczorem, nie podrażnił buzi, nie zauważyłam też żeby specjalnie ją matowił. Taki sobie przeciętniaczek. 


Tołpa, Nawilżający krem odprężający - przyjemny, lekki krem nawilżający na dzień. Duży plus za zawartość filtrów w składzie. Nie podrażnia, nie zapycha, nadaje się jako krem pod makijaż, dodatkowo delikatnie nawilża buzię. 
Nivea, Aqua Effect, Regenerujący krem na noc - mocno nawilżający krem na noc, bardzo treściwy, dość tłusty. Nie do końca się polubiliśmy, jednak nakładany w niewielkich ilościach na twarz spisywał się całkiem przyzwoicie ;-) 
Garnier, Płyn micelarny 3w1 - bardo dobry płyn micelarny, niesamowicie wydajny, spisuje się rewelacyjnie jako płyn do demakijażu. Nigdy nie przypuszczałam że tak polubię produkt do pielęgnacji twarzy marki Garnier ;) Polecam bardzo, nawet wrażliwym buziom powinien przypaść do gustu! 


Orginal Source, Orange&Ginger, Płyn do kąpieli i pod prysznic - przyjemnie myjący produkt, stosowany jako żel pod prysznic w połączeniu z gąbką. Jako płyn do kąpieli nie przypadł mi do gustu, ale prawdopodobnie to z tego powodu, że nie znoszę kąpieli w wannie :D Na dodatek bardzo aromatyczny... :)
Apart Natural, Hypoalergiczne mydło w płynie - bardzo dobre i wydajne mydełko. Pięknie pachnie, delikatnie ale skutecznie oczyszcza skórę, dodatkowo jej nie przesuszając. W zupełności spełnia swoje zadanie, jest tanie, łatwo dostępne i bardzo przyjemne ;-)
Vintage Body Oil, Cukrowo-orzechowy peeling do ciała - początkowo zachwycił mnie siłą drobinek zatopionych w olejkach i... parafinie. Kiedy go używałam to tylko przed zastosowaniem żelu pod prysznic i gąbeczki. W innym wypadku parafina powlekała całą skórę w bardzo nieprzyjemny sposób. Dodatkowe plusy to przepiękny zapach i skuteczne ścieranie martwego naskórka.


Joanna Naturia - seria fajnych, tanich i naprawdę dobrych kosmetyków. Znane chyba wszystkim, dostępne w niemal każdym sklepie i drogerii. W ciągu tych 3 miesięcy zużyłam małe opakowanie szamponu i odżywki bez spłukiwania z pokrzywą i zieloną herbatą, oraz duże opakowanie odżywki bez spłukiwania z miodem i cytryną. Naprawdę godne polecenia produkty.


L'oreal, Costing Creme Gloss, 723 Opalizujący karmel - farba która zniknęła z moich włosów po... 4 myciach! Fajny kolor, ładny i naturalny efekt, jednak bardzo krótkotrwały. :( Szukam dalej farby, która utrzyma się dłużej na włosach i da odpowiedni efekt. 


Isana, Odżywka do włosów Oil Care - całkiem przyjemna odżywka, o fajnym składzie, chociaż na moich włosach cudów nie zrobiła. :) Lepiej spisała się jej siostra do włosów kręconych. Prawdopodobnie to była jednorazowa przygoda z tym kosmetykiem ;) 
Deba, Volume Shampoo - fajny, oczyszczający szampon do włosów, o krótkim i naprawdę niezłym składzie. Naprawdę zwiększa objętość, dlatego nie polubiliśmy się, bo z objętością nigdy nie miałam większego problemu, a ten szampon powodował że wyglądałam jak... głupek :D 
Marion, Termoochrona, Serum do włosów - bardzo wydajny produkt który fajnie zabezpieczał końcówki włosów, nie tylko przed działaniem wysokiej temperatury. Był mi obojętny, ale nigdy nie zrobił krzywdy, a obecnie przy serum GP muszę być bardzo ostrożna...


Planeta Organica, kosmetyki do pielęgnacji włosów - tu chciałabym ogółem napisać o tych produktach, ponieważ uważam że nie ma sensu rozdrabniać się, skoro wszystkie działały podobnie. Szampon cudownie nawilżał włosy, w połączeniu z odżywką stanowił cudowny duet. Podobnie balsam prowansalski mnie nie zawiódł pod tym kątem. Przepiękne, orientalne zapachy, świetne, delikatne składy... Ale jest jedno ale. Wszystkie produkty powodowały większe przetłuszczanie się włosów, dodatkowo pojawił się łupież. Cieszę się, że w końcu się skończyły :) 


BingoSpa, Maska do włosów z ekstraktem z drożdży - bardzo dobra maseczka, z całkiem fajnym składem. Stosowana przez kilka minut jako odżywka spisywała się naprawdę fajnie, jednak jako maseczka... to było to! :) Włosy były nawilżone, dociążone, miękkie i gładkie. Nigdy mnie nie zawiodła! :) Na pewno do niej wrócę i to już niedługo. 
Avon, Planet Spa, Bali Botanica - kolejna rewelacyjna maseczka, która składem nie powala. Jednak efekt, który uzyskałam na włosach był przecudowny, podobny do tego, który dawała maseczka BingoSpa. Kolejna niezawodna maseczka :) 
L'biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów - saszetka jednorazowego użytku (jak dla mnie ;-) ), więc dużo o maseczce powiedzieć nie mogę, chociaż myślę że kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie ;-)


Lacibios Femina Comforta, Chusteczki do higieny intymnej - bardzo przydatna rzecz w damskiej torebce. ;) Recenzję chusteczek przeczytacie TUTAJ.
FM Group, 263 - odpowiednik zapachu Gabrieli Sabbatini. Nie będę sie rozpisywać, bo zawszę je chwalę za trwałość i odwzorowania oryginalnych perfum. ;-) 








         Serdecznie pozdrawiam ♥

#180. Zdenkowani w maju..

     Zużywanie kosmetyków w maju szło mi dość nieźle, miałam wręcz wrażenie że co chwilę coś się kończy ;) Poprzednie denka były dość słabe, tak w poprzednim miesiącu odbiłam to sobie ;-) 
     Zobaczcie sami co udało mi się zużyć:


     Próbki podkładów mineralnych Amilie - byłam z nich bardzo zadowolona, lekkie i dobrze kryjące podkłady będą idealne na lato. Rozważam zakup pełnowymiarowego produktu ;-) Coś więcej o nich możecie przeczytać TUTAJ.



      Kremy do rąk: czerwony Evree, z którego byłam dość zadowolona, jednak rozwalające się zamknięcie bardzo mnie irytowało. Na koniec zgubiłam całą zatyczkę. Drugą tubkę zużywam z bólem. Drugi to Kamill Intensiv +. Ostatnio kremy Kamill są moimi ulubionymi w pielęgnacji dłoni. Pięknie się wchłaniają, ładnie pachną, nie zostawiają tłustej warstwy, brak parafiny w składzie! Naprawdę polecam! :)



      Płyn do kąpieli i pod prysznic od OS o zapachu czekolady i mięty, to zdecydowanie jedna z moich ulubionych kompozycji zapachowych ;-) 



     W pielęgnacji twarzy zużyłam dość przeciętny tonik matujący od Essence. Nie podrażnił mnie, ale i nie zachwycił swoim działaniem, dlatego więcej go nie kupię. 
     W sytuacjach awaryjnych genialnie spisywały się chusteczki do demakijażu Cleanic. Wyobraźcie sobie, że przychodzicie po imprezie, a tam czeka Was caaały demakijaż buzi, ale nie.. Wyciągacie jedną chusteczkę, wycieracie buzię i gotowe. Naprawdę rewelacyjnie zmywały makijaż i nie podrażniały. Właśnie rozważam zakup kolejnego opakowania ;-)



      Kolejnym produktem do pielęgnacji buzi, był baardzo dobry krem Sorayi do cery tłustej i mieszanej na noc. Rano wstawałam bez błyszczenia na twarzy, co bardzo mi się spodobało. Obecnie jest to mój numer 1, jednak testuję też inne kremy.
     Zużyłam też małą próbkę kremu pod oczy od Madame L'ambre, z którego byłam bardzo zadowolona - nawilżał, nie podrażniał, ze świetnym składem. Czego chcieć więcej? Chyba tylko drogerii Hebe w Lublinie.. ;-)


      Rzadko zdarza zużyć mi się zapach, ale w maju udało mi się to. Była to perfuma FM Group o numerku 271, odpowiednik Gabrieli Sabatni Latin Dance 2008 ;-) Uwielbiam trwałość i intensywność zapachów, ceny i dostępność (nie ma to jak mama-dystrybutorka ;-)). Kolejne buteleczki tych perfum oczywiście są już w zapasach. ;-)


      Jedyny zużyty szampon - Schauma z fito-kofeiną. Parę słów na jego temat znajdziecie TUTAJ.



       Dwie odżywki do włosów zniszczonych - Timotei Organic Delight, której działaniem na początku byłam załamana, jednak po ścięciu większości zniszczonych włosów poznałam jej prawdziwe działanie.. Bardzo dobrze nawilżała i wygładzała, bez obciążania. Druga, to Pilomwax, ekspresowa maska do włosów zniszczonych, którą używałam od listopada, ale to dlatego, że korzystałam z niej tylko podczas pobytu w domu. Fajna w mieszankach, jak i solo, świetnie wygładzała włosy, zwłaszcza u nasady (można ją stosować na długość jak i na skórę głowy).



      Odżywka Garniera Lśniące i Gładkie zapewniała miękkość i (o dziwo) lepszy skręt. Jej cudowny zapach utrzymywał się i na drugi dzień od mycia! :) Kolejna to znana wszystkim Joanna b/s. Od roku towarzyszą mi niezmiennie różne Naturie, kolejna już jest zużywana ;-)



      Maska Biovax keratyna + jedwab z L'biotici, która szczerze powiedziawszy niespecjalnie przypadła mi do gustu. Zazwyczaj mieszałam ją z maseczką Bingo ;-) Strasznie gęsta, w moim odczuciu niewydajna i efekty na włosach też bez szału, często je puszyła. 
      Znany chyba wszystkim włosomaniaczkom Jantar - genialna wcierka, po jednej z ostatnich kuracji zostało mi jej na kilka użyć i w maju w końcu postanowiłam ją skończyć. Na wakacjach pewnie wznowię swoje kuracje wcierkowe ;-)



     No i na sam koniec olejek Alterry o słodkim zapachu papai i migdałów, który moje włosy uwielbiały, oraz delikatny szampon i żel pod prysznic dla dzieci Lilliputz, który posłużył mi jako myjadło do pędzli. ;-)


     Dodatkowo w maju wyrzuciłam kilka starych kosmetyków kolorowych, które nie załapały się na zdjęcia ;-) 




      A teraz kontynuuję intensywne zużywanie zapasów kosmetycznych! ;-) 



      Pozdrawiam!

#167. Kwietniowe denko ;-)

     Witam się w ponury pierwszy dzień majówki! Przychodzę dzisiaj z moim kolejnym skromnym denkiem. Jestem rozczarowana moimi zużyciami, zwłaszcza że ciągle wydaje mi się że jest ich więcej, a okazuje się coś innego ;-)

      Zobaczcie same co udało mi się zużyć: 


1. Rimmel, Match Perfection, Podkład w żelu, 103 True Ivory - podkład idealny, niestety mój odcień już nieosiągalny. Więcej możecie poczytać o nim TUTAJ

2. Golden Rose, Zmywacz do paznokci w płatkach - fajny i wygodny produkt, nie czuć specyficznego zapachu zmywacza, jednak przesuszał skórki. Jego recenzję znajdziecie pod TYM linkiem.

3. Madame Lambre, Pearl Eye Cream - krem pod oczy ze świetnym składem! Nie podrażnia wrażliwych oczu z soczewkami, nie uczula, świetnie nawilża. Żałuję, że nie mam dostępu do drogerii Hebe, bo z wielką chęcią kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Całe szczęście, mam jeszcze jedną próbkę ;-)




4. Babydream fur mama, Balsam do kąpieli - ulubiony kosmetyk wielofunkcyjny, najczęściej stosowany przeze mnie do mycia włosów ;-) Delikatny skład, świetny zapach, wielofunkcyjność.... Na pewno do niego wrócę po raz kolejny. Coś więcej o nim przeczytacie TU.

5. BeBeauty, Bali Spa, Żel pod prysznic - kosmetyk typu peelingujący żel pod prysznic, zapach średnio mi odpowiadał, reszta bez zarzutu. Fajnie oczyszczał ciało, nie przesuszał, ani nie podrażniał. Skuszę się pewnie na jakąś inną kompozycję zapachową, tym bardziej, że cena takiego żelu jest śmiesznie niska, jak inne kosmetyki tej marki ;-)

6. Garnier Minerals, Antyperspirant Invisible - fajny zapach, ochorna w porządku, ale plamił ubrania. Niestety więcej na tą wersję się nie skuszę, obecnie testuję antyperspirant marki Balea :) 



7. Barwa, Balnea, Specjalistyczny antybakteryjny żel do mycia ciała - mała objętość, fajny zapach, jednak więcej nie mogę o nim nic powiedzieć, szybko się skończył,  nie zachwycił mnie na tyle żeby rozglądać się za nim ;-)

8. L'oreal, Próbka płynu do demakijażu oczu - szału nie robi, zmywa makijaż po kilku przetarciach wacikiem. Wydajny i nie podrażnia oczu. Na pełnowymiarowe opakowanie na pewno się nie skuszę.

9. Cleanic, Płatki kosmetyczne, Silk effect - bardzo przyjemne, duże płatki kosmetyczne, idealne do demakijażu, kilka pociągnięć wacika i buzia oczyszczona ;-) Polecam gorąco.

10. Barwa, Krem do stóp - mały śmierdziuszek, z ekstraktem z kasztanowca, który niewiele dobrego zrobił dla moich wymagających stóp. Na pewno więcej do niego nie wrócę! :)




      Znacie coś z tych kosmetyków? Lubicie? Macie może podobne odczucia? :)


      Pozdrawiam i życzę udanej majówki! :**

#154. Marcowe denko! :)

     Denko jest, jednak z małym opóźnieniem, a to wszystko przez święta ! :) Dopiero dzisiaj znalazłam chwilkę, żeby przygotować ten post. Zapraszam na przegląd zużyć marca :)


Po pierwsze - twarz i włosy:



Ziaja, Tonik bioaloesowy - mimo, że tonik przeznaczony jest dla cery suchej i normalnej używałam go dość często. Bardzo dobry produkt, fajnie nawilża i odświeża buzię, z chęcią wypróbuję inne toniki Ziai :)

BingoSpa, Jedwabne serum do mycia włosów - powtarzać się nie będę, na recenzję zapraszam TUTAJ ;-)

Bielenda, 2-fazowy płyn do demakijażu oczu - przyjemny płyn, jest to już moje chyba 3 opakowanie produktów do demakijażu od Bielendy, teraz jednak kupiłam coś innego ;)


Po drugie - dłonie:


Isana, Zmywacz do paznokci - acetonowy zmywacz, który jest już ze mną od dawna ;) Lubię go i niedługo pewnie pobiegnę po kolejną buteleczkę.

Sensique, Zmywacz do paznokci - zmywacz z genialną pompką o dość przyjemnym zapachu. Duża butla, którą dorwałam na promocji w Naturze, świetna pompka, dzięki której nie musimy bawić się w okręcanie, przechylanie, nie martwimy się że coś się wyleje... Naciskamy pompkę i gotowe! :) Bardzo się z nim polubiłam, jeśli trafię ponownie na promocję, na pewno go kupię ;)

Kamill, Krem do rąk - jest to wersja mini, która zawiera 30 ml kremu. Idealna tubka do torebki na jakieś wyjście, czy na uczelnię. Sam produkt jest niesamowicie dobry! Pięknie pachniał, nawilżał dłonie bardzo dobrze, nie pozostawiał tłustej warstwy, szybko się wchłaniał... Kremy Kamill bardzo zapunktowały u mnie, uwielbiam je i już mam kolejne tubki :)


Po trzecie - ciało i próbki:


Vaseline, balsam do ciała - kosmetyk historia! Nie wiem ile on już jest ze mną, ile zwiedził... Czas się pozbyć po (aż wstyd mówić!) kilku latach zbierania kurzu. :(

Barwa, Mleczko pod prysznic miód i mleko - Bardzo nie spodobał mi się ten produkt, a zwłaszcza jego zapach. Jak dla mnie był mdły i wręcz nieprzyjemny :( Zużyłam go w ekspresowym tempie, był bardzo niewydajny, ale w tym przypadku to akurat duży plus, naprawdę chciałam się go szybko pozbyć. 

Barwa, Tutto Fresco, Balsam do ciała pomarańcza i guarana - kolejna kompozycja zapachowa, która mi nie przypadła do gustu, podobnie jak sam produkt. Balsam był rzadki, dość długo się wchłaniał i zniknął po może 10 użyciach? Słabiutki produkt, zawierający parafinę w składzie. Zdecydowanie nie dla mnie.

Skin 79, Krem BB - próbka wystarczyła na 2 użycia. Byłam bardzo z niego zadowolona, ładnie wyrównał koloryt buzi, przytuszował kilka krostek i nawilżył buzię. Pierwszy BB krem, z którego jestem naprawdę zadowolona po porażce z Garnierem ;-)

Avon, Super Extend Extreme Mascara - tusz do rzęs, który spisywał się nieźle i ładnie wyglądał na rzęsach, a kiepsko się zmywał. Później przepadł, poszedł w zapomnienie, a w marcu postanowiłam się go pozbyć. 

Madame Lambre, Perfuma o numerze 27 - kompozycja kwiatowa, dość przyjemna, jednak nie do końca trafiła w mój gust ;-) Z chęcią poznałabym inne zapachy ;-)




Biały jeleń, Żel do mycia twarzy - bardzo przyjemny żel, dobrze oczyszcza buzię, nie podrażnia i nie uczula ;) Jeśli znajdę pełnowymiarowe opakowanie w przyszłości, możliwe, że skuszę się na zakup :)

Biały jeleń, Emulsja do higieny intymnej - kolejny bardzo dobry produkt tej firmy. Delikatny, o lekkiej konsystencji, idealnie spisuje się w swojej roli, nie podrażnia ;)

Paloma, BodySPA, Masła do ciała - oliwka nie przypadła mi do gustu aż tak jak macadamia. Masełko to pachnie przecudownie, przyjemnie rozprowadza się na ciele, szybko wchłania i nieźle nawilża. ;) 

Archipelag Piękna, Olej kokosowy - używałam go głównie jako dodatek do kremów do rąk, gdzie spisywał się świetnie, a dodatkowo pięknie pachniał ;-) 




     Znacie któryś z tych produktów? Lubicie? Może macie odmienne zdanie na ich temat? ;-) 




     Pozdrawiam! :*

#138. Nieliczni zdenkowani w lutym

     Denko z ubiegłego miesiąca jest wybitnie okrojone, nie postarałam się. W marcu mam nadzieję, że uda mi się zużyć więcej produktów. 

     Co zużyłam w lutym?

Madame LAMBRE, puder prasowany w odcieniu 2: 


O nim już powiedziałam wszystko co mogłam, niestety pod koniec użytkowania skruszył się :(
Przeczytacie o nim między innymi pod TYM linkiem.



Próbki:


Biały Jeleń, Hipoalergiczny szampon do włosów jasnych, naturalnych i farbowanych - tu się zawiodłam, bo próbka nie wystarczyła mi nawet na pół głowy, więc o żadnych właściwościach myjących nie jestem w stanie powiedzieć.
Madame Lambre, Aquatique undereye cream (krem pod oczy) - świetny produkt, wystarczył mi na kilka dni, używając go rano i wieczorem. Żadnej parafiny w składzie, rewelacyjne nawilżenie. Chciałabym móc zakupić pełnowymiarowe opakowanie.
Madame Lambre, Aquatique night cream (krem na noc) - próbka wystarczyła mi na 3 użycia, zauważyłam, że buzia była bardzo dobrze nawilżona, rano nieco się świeciła, co nie zdarza mi się przy obecnie stosowanym kremie na noc.


 Body Club, Puder do kąpieli, Owoce tropikalne:


Fajny zapach i forma, woda zabarwiła się na lekko zielony kolor, ale piany było niewiele, a i zapach szybko się ulotnił. Rozczarowałam się, bo liczyłam na aromatyczną kąpiel w pianie.



Oraz:


Essence, Krem do rąk, seria repair - przyjemny krem, ze świetnym składem, bo już na drugim miejscu masło shea, a zaraz za nim olejek kokosowy, żadnych parafin, które czynią tragedię na moich dłoniach. Szybko się wchłaniał, świetny do torebki. W Naturze można go dostać za około 4-5 zł w różnych wersjach. Na pewno jeszcze kiedyś się skuszę ;)

Pasta do zębów Colgate, MaxWhite - bardzo dobra pasta do zębów. Świetnie myła ząbki i odświeżała jamę ustną. Właściwości wybielających nie zauważyłam. 


+ odlewka 500 ml Kallosa mlecznego. Znana maseczka chyba wszystkim, idealna do wzbogacania ;)





      Marne to denko, ale obiecuję poprawę w tym miesiącu, tym bardziej że już kilka produktów jest na wyczerpaniu :) 




      Pozdrawiam! 

#110. Denko grudniowe część 2.

        Witam się w Nowym Roku! Mam nadzieję, że Wasze zabawy sylwestrowe udane, kac wyleczony i można wracać do blogowania! :)
         Dzisiaj przychodzę z kolejnymi denkami, tym razem część, którą zużyłam w Lublinie ;-)


#108. Denko grudniowe część 1.

      Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam denka ostatnich dni, które zużyłam będąc w domu podaczas przerwy świątecznej :) Nie jest tego za wiele, ale.... Zobaczcie sami! :) 


#94. Listopadowe denko

     Dzień dobry!
     Od samego rana próbuję zabrać się za termodynamikę, powoli idzie mi coraz lepiej, ale zanim się rozkręcę, chciałam napisać małego posta podsumowującego projekt denko w listopadzie :) 

#83. Zainspiruj się naturą tydzień 2 + projekt denko

     Tydzień drugi z obsuwą - totalny brak czasu mnie dopadł, ale powoli nadrabiam, postaram się do końca tygodnia wstawić trzecią inspirację.

     Tu tematem przewodnim były owoce. Ja dopadłam myślą, lakierami i pędzelkami truskaweczki, mimo że te przypominają mi nieco pomidorki :D
      Zobaczcie sami (same? :) )




#72. Aktualizacja projektu denko + maseczkowy październik

     Dzisiaj przychodzę z dwoma sprawami w jednym poście. Po pierwsze zaległe denka! Jedno z końca sierpnia i reszta wrześniowa. A po drugie kolejny krążący TAG - tym razem jest to PAŹDZIERNIK MIESIĄCEM MASECZEK. Ale po kolei..! ;-)

#39. Denka sierpniowe

     Jako, że w niedzielę wyjeżdżam już do Lublina dzisiaj zrobię aktualizację projektu denko. W Lublinie też mogę mieć problemy z robieniem zdjęć, a szkoda.. :(
     Przedstawiam Wam moje denka, niestety bez dwóch innych produktów, które od razu poleciały do kosza:




    

#18. Lipcowe denka

     Ostatni dzień lipca, myślę, że więcej denek nie będzie. W tym miesiącu dość skromnie - 8 zużyć, w tym dwie próbki. Wierzę, że sierpień będzie skuteczniejszym miesiącem :)