Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puder prasowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puder prasowany. Pokaż wszystkie posty

#306. Tani i dobry puder na lato? :)

        Witajcie! :) Wiadomo, latem każdy szuka czegoś lekkiego do nałożenia na buzię. Mocne makijaże w upały to nic przyjemnego, dlatego dzisiaj chciałam Wam przedstawić przyjemny i tani puder matujący, którym wykończymy lekki letni makijaż ;-)
        Puder, o którym mowa dostaniemy w drogeriach Natura, w szafach Sensique w cenie 7,99 zł za 12g kosmetyku. 


         Jest to puder matujący, dostępny w 4 odcieniach. Ja posiadam wersję kolorystyczną oznaczoną numerkiem 02. Wszystkie informacje od producenta znajdują się na odwrocie opakowania: 


           Dla osób zainteresowanych składem - znajdziemy w nim substancje absorbujące nadmiar sebum jak talk, kaloin, czyli glinkę białą, skrobię kukurydzianą, mikę, a także dwutlenek tytanu jako filtr UVA i UVB. Dodatkowo olej jojoba, oraz aloes. Jako konserwant znajdziemy jeden paraben. Dalej rząd barwników nadających odpowiednią barwę kosmetyku.

           Muszę przyznać, że kolor pudru jest idealny dla mojej cery, świetnie współgra z różnymi podkładami, których używam. 


tu w duecie z pędzelkiem La Rosa, którego używam do pudrów ;-)


           Wadą tego kosmetyku niewątpliwie jest jego opakowanie - solidnie wykonane, bo nie pęka, jednak wieczko lubi odpaść przy otwieraniu, dodatkowo urodziwe też nie jest :) 


            Warto wspomnieć, że puder delikatnie pachnie, przy czym nie jest to zapach duszący, intensywny, czy przesadzony. Nie jest to też typowy zapach dla pudrów. Jak dla mnie pachnie lekko słodkawo, przypomina mi też zapach niektórych kremów do opalania, jednak w ulepszonej wersji ;-)

            Z aplikacją nie ma problemu, bardzo fajnie wykańcza makijaż, lubię też nim złagodzić intensywność koloru różu lub bronzera. Nakładam go pędzelkiem kabuki, który pokazałam na jednym z powyższych zdjęć, niczym innym nie próbowałam, więc nie wiem jak może wyglądać aplikacja za pomocą innych rzeczy niż pędzel. Puder ładnie stapia się z cerą, matowi ją i wygładza. Osoby z cerą bez problemów myślę że śmiało mogą użyć go solo tylko do wygładzenia lub zmatowienia buzi.
           Mat utrzymuje się kilka godzin, jednak w ciągu dnia konieczne są poprawki, tym bardziej latem, kiedy na zewnątrz są wysokie temperatury. 


           Myślę, że jak za taką cenę, warto wypróbować, jest to naprawdę fajny, lekki matujący puder na lato. Zmatowi cerę, wyrówna koloryt, fajnie stopi się z podkładem nie tworząc maski na buzi. ;-) 



         Ze względu na tak rzadko pojawiające się posty mam dla Was mały bonus, a mianowicie paznokcie w intensywnym błękitnym kolorze, w którym się zakochałam ♥








          Serdecznie pozdrawiam! ♥

#138. Nieliczni zdenkowani w lutym

     Denko z ubiegłego miesiąca jest wybitnie okrojone, nie postarałam się. W marcu mam nadzieję, że uda mi się zużyć więcej produktów. 

     Co zużyłam w lutym?

Madame LAMBRE, puder prasowany w odcieniu 2: 


O nim już powiedziałam wszystko co mogłam, niestety pod koniec użytkowania skruszył się :(
Przeczytacie o nim między innymi pod TYM linkiem.



Próbki:


Biały Jeleń, Hipoalergiczny szampon do włosów jasnych, naturalnych i farbowanych - tu się zawiodłam, bo próbka nie wystarczyła mi nawet na pół głowy, więc o żadnych właściwościach myjących nie jestem w stanie powiedzieć.
Madame Lambre, Aquatique undereye cream (krem pod oczy) - świetny produkt, wystarczył mi na kilka dni, używając go rano i wieczorem. Żadnej parafiny w składzie, rewelacyjne nawilżenie. Chciałabym móc zakupić pełnowymiarowe opakowanie.
Madame Lambre, Aquatique night cream (krem na noc) - próbka wystarczyła mi na 3 użycia, zauważyłam, że buzia była bardzo dobrze nawilżona, rano nieco się świeciła, co nie zdarza mi się przy obecnie stosowanym kremie na noc.


 Body Club, Puder do kąpieli, Owoce tropikalne:


Fajny zapach i forma, woda zabarwiła się na lekko zielony kolor, ale piany było niewiele, a i zapach szybko się ulotnił. Rozczarowałam się, bo liczyłam na aromatyczną kąpiel w pianie.



Oraz:


Essence, Krem do rąk, seria repair - przyjemny krem, ze świetnym składem, bo już na drugim miejscu masło shea, a zaraz za nim olejek kokosowy, żadnych parafin, które czynią tragedię na moich dłoniach. Szybko się wchłaniał, świetny do torebki. W Naturze można go dostać za około 4-5 zł w różnych wersjach. Na pewno jeszcze kiedyś się skuszę ;)

Pasta do zębów Colgate, MaxWhite - bardzo dobra pasta do zębów. Świetnie myła ząbki i odświeżała jamę ustną. Właściwości wybielających nie zauważyłam. 


+ odlewka 500 ml Kallosa mlecznego. Znana maseczka chyba wszystkim, idealna do wzbogacania ;)





      Marne to denko, ale obiecuję poprawę w tym miesiącu, tym bardziej że już kilka produktów jest na wyczerpaniu :) 




      Pozdrawiam! 

#124. Ulubieni w styczniu

      Podsumowanie denka już było, więc kolej na ulubieńców minionego miesiąca ;-)

      A oto i oni:

1. Puder prasowany Madame LAMBRE:



     Po raz drugi mój ulubieniec. Pisałam o nim TU i TU, więc powtarzać się już nie będę ;) Póki co mój puder idealny.


2. Flos lek, Czekoladowa wazelina kosmetyczna do ust:



       Polubiłyśmy się zimową porą, obecnie nie rozstaję się z nią prawie w ogóle. Dobrze natłuszcza usta, pięknie pachnie, zostawia ochrony film. :) Moje usta powoli zaczynają wyglądać coraz lepiej :)


3. Lakier nawierzchniowy My secret, 104:


       Bardzo często bywał na moich pazurkach, dodaje uroku nie jednemu nudnemu kolorowi ;)


4. Sleek, Oh So Special:



      Ukochana paletka, idealna do wykonania zwykłego dziennego makijażu, mocniejszego wieczorowego, no i jak dla mnie - świetna do nauki :)


5. Zestaw pędzli Ecotools:


      Czym by była nauka bez odpowiedniego sprzętu, prawda? Pędzelkami jestem oczarowana, są świetne ;-) Nie zjadają kolorów, są miękkie, nie gubią włosia, mają świetne etui z lusterkiem w środku, no... rewelacja! :)))





       A jak Wasi ulubieńcy? Może macie swoje typy wśród moich faworytów? ;)




      Pozdrawiam!

#122. Madame LAMBRE, Puder prasowany, 2.

     Cześć! 
     Dziękuję za tak liczne ostatnimi dniami odwiedziny mojego bloga, mimo kilkudniowej ciszy. Spowodowana ona była, jak można się tego spodziewać, sesją, a konkretniej paskudnym egzaminem ustnym z chemii analitycznej. Jednak dałam radę, chwalę się piękną czwóreczką w indeksie i z zapałem wracam do blogowania, recenzowania i czytania Waszych postów. :))

      Na miły powrót przychodzę z ulubieńcem grudnia - pudrem prasowanym od Madame LAMBRE, który już nie wygląda tak miło...



      Puder, jak widać, jest już u mnie na wykończeniu więc śmiało mogę wyrazić o nim swoją opinię.

      Puder zamknięty jest w plastikowym opakowaniu, z którego możemy go wyjąć i umieścić w specjalnych kasetkach, które Madame Lambre ma w swojej ofercie. 
      Numerek pudru, który ja mam to 2:


      Jak widać, produkt należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od otwarcia. Producent też zamieścił informację, która na początku bardzo mnie rozbawiła - do użytku zewnętrznego. :) No co jak co, ale ważna rzecz :)
      Niestety nie ma informacji o masie produktu. 

      Po wyciągnięciu pudru z oryginalnego pudełeczka moim oczom ukazała się po raz kolejny twarz Madame Lambre. Uwierzcie, na początku żal mi było go używać, wyglądał rewelacyjnie ;)




       Puder jest trafiony w 10 jeśli chodzi o kolor - dopasowany idealnie. Pasuje do każdego z 3 moich podkładów. Próbowałam go nałożyć także solo, bez fluidu - wciąż pasuje! 
      Pięknie matuje, łatwo aplikuje się go na twarz, nie zostawia plam, nie ściera się, na dobrą sprawę nie potrzebuje poprawek w ciągu dnia. Czego chcieć więcej od pudru idealnego?
       Lepszej wydajności! Puder zaczęłam używać pod koniec grudnia, mamy ostatnie dni stycznia, a wygląda jak na pierwszym zdjęciu.. :( Bardzo mnie to smuci, bo jest to kosmetyk idealny dla mnie, a tu nawet możliwości brak, żeby go zakupić! (żądam Hebe w Lublinie! :D)



        Polecam każdej świecącej się buzi, jest to idealne wykończenie makijażu twarzy! ;) 
        Niestety słaba dostępność tych produktów zmusza mnie to szukania innego ulubionego pudru, a jeśli nie znajdzie się godny następca będę chyba hurtem je zamawiać! :D



        Jeśli chcecie doczytać coś więcej o samej marce zapraszam TUTAJ




        Pozdrawiam! :)

#113. Ulubieńcy grudnia

        Zamiast podsumowania minionego roku, chcę przedstawić Wam kilku ulubieńców poprzedniego roku :) Są to zaledwie trzy produkty, ale to te, które sprawdziły sie u mnie najlepiej i które używałam z wielką przyjemnością. :)


#102. Nowości kosmetyczne! :)

      W poprzednim poście wygrały kwadraty, co mnie niesamowicie zaskoczyło :) Na końcu posta gratisowe zdjęcie - odsłona w lakierze ze ,,zmierzchowej limitki'' Essence ;) 
      Dzisiejszy post poświęcić chciałam moim nowościom kosmetycznym!