Dzisiaj, na dobry początek miesiąca, przychodzę z dawką ulubionych kosmetyków w sierpniu ;-) Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury! :)
A oto i oni:
Odżywka w spray'u Gliss Kur, wersja do włosów cienkich, płaskich i zniszczonych. Używałam jej bardzo często zwłaszcza w słoneczne, upalne dni ;-) Pompka działa bez zarzutu, odżywka jest lekka, ładnie pachnie. Świetna do codziennego użytku, nie obciąża włosów!
Podkład mineralny Amilie - te podkłady polubiłam już dawniej, kiedy pisałam o ich próbkach i pierwszych wrażeniach po zużyciu próbek. Teraz zapunktował u mnie i pokochałam go miłością największą, kiedy po 15 godzinach w pracy wróciłam z makijażem w stanie nienaruszonym! Zachwalam i polecam każdemu! Nawet moja mama, właścicielka bardzo wrażliwej cery, jest z niego zadowolona. ;-)
Eyeliner w pisaku od Oriflame, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
Oraz ostatni kosmetyk - neonowy lakier do paznokci Color Club, Glitter Envy. Piękna zieleń, pełna drobinek, świetna trwałość, szybkie wysychanie, rewelacja pod każdym względem, pomijając zmywanie! :)
Pewnie niebawem pojawi się w osobnym poście, jeśli tylko chcecie poczytać coś więcej na jego temat i zobaczyć go w akcji :)
Znacie moich ulubieńców, lubicie? Jakie są wasze typy? ;-)
Serdecznie pozdrawiam, a wszystkim uczniom życzę owocnego roku szkolnego i aby następne wakacje przyszły szybciej, niż te poprzednie ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amilie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amilie. Pokaż wszystkie posty
#180. Zdenkowani w maju..
Zużywanie kosmetyków w maju szło mi dość nieźle, miałam wręcz wrażenie że co chwilę coś się kończy ;) Poprzednie denka były dość słabe, tak w poprzednim miesiącu odbiłam to sobie ;-)
Zobaczcie sami co udało mi się zużyć:
Jedyny zużyty szampon - Schauma z fito-kofeiną. Parę słów na jego temat znajdziecie TUTAJ.
Dwie odżywki do włosów zniszczonych - Timotei Organic Delight, której działaniem na początku byłam załamana, jednak po ścięciu większości zniszczonych włosów poznałam jej prawdziwe działanie.. Bardzo dobrze nawilżała i wygładzała, bez obciążania. Druga, to Pilomwax, ekspresowa maska do włosów zniszczonych, którą używałam od listopada, ale to dlatego, że korzystałam z niej tylko podczas pobytu w domu. Fajna w mieszankach, jak i solo, świetnie wygładzała włosy, zwłaszcza u nasady (można ją stosować na długość jak i na skórę głowy).
No i na sam koniec olejek Alterry o słodkim zapachu papai i migdałów, który moje włosy uwielbiały, oraz delikatny szampon i żel pod prysznic dla dzieci Lilliputz, który posłużył mi jako myjadło do pędzli. ;-)
Dodatkowo w maju wyrzuciłam kilka starych kosmetyków kolorowych, które nie załapały się na zdjęcia ;-)
A teraz kontynuuję intensywne zużywanie zapasów kosmetycznych! ;-)
Pozdrawiam!
Zobaczcie sami co udało mi się zużyć:
Próbki podkładów mineralnych Amilie - byłam z nich bardzo zadowolona, lekkie i dobrze kryjące podkłady będą idealne na lato. Rozważam zakup pełnowymiarowego produktu ;-) Coś więcej o nich możecie przeczytać TUTAJ.
Kremy do rąk: czerwony Evree, z którego byłam dość zadowolona, jednak rozwalające się zamknięcie bardzo mnie irytowało. Na koniec zgubiłam całą zatyczkę. Drugą tubkę zużywam z bólem. Drugi to Kamill Intensiv +. Ostatnio kremy Kamill są moimi ulubionymi w pielęgnacji dłoni. Pięknie się wchłaniają, ładnie pachną, nie zostawiają tłustej warstwy, brak parafiny w składzie! Naprawdę polecam! :)
Płyn do kąpieli i pod prysznic od OS o zapachu czekolady i mięty, to zdecydowanie jedna z moich ulubionych kompozycji zapachowych ;-)
W pielęgnacji twarzy zużyłam dość przeciętny tonik matujący od Essence. Nie podrażnił mnie, ale i nie zachwycił swoim działaniem, dlatego więcej go nie kupię.
W sytuacjach awaryjnych genialnie spisywały się chusteczki do demakijażu Cleanic. Wyobraźcie sobie, że przychodzicie po imprezie, a tam czeka Was caaały demakijaż buzi, ale nie.. Wyciągacie jedną chusteczkę, wycieracie buzię i gotowe. Naprawdę rewelacyjnie zmywały makijaż i nie podrażniały. Właśnie rozważam zakup kolejnego opakowania ;-)
Kolejnym produktem do pielęgnacji buzi, był baardzo dobry krem Sorayi do cery tłustej i mieszanej na noc. Rano wstawałam bez błyszczenia na twarzy, co bardzo mi się spodobało. Obecnie jest to mój numer 1, jednak testuję też inne kremy.
Zużyłam też małą próbkę kremu pod oczy od Madame L'ambre, z którego byłam bardzo zadowolona - nawilżał, nie podrażniał, ze świetnym składem. Czego chcieć więcej? Chyba tylko drogerii Hebe w Lublinie.. ;-)
Rzadko zdarza zużyć mi się zapach, ale w maju udało mi się to. Była to perfuma FM Group o numerku 271, odpowiednik Gabrieli Sabatni Latin Dance 2008 ;-) Uwielbiam trwałość i intensywność zapachów, ceny i dostępność (nie ma to jak mama-dystrybutorka ;-)). Kolejne buteleczki tych perfum oczywiście są już w zapasach. ;-)
Jedyny zużyty szampon - Schauma z fito-kofeiną. Parę słów na jego temat znajdziecie TUTAJ.
Dwie odżywki do włosów zniszczonych - Timotei Organic Delight, której działaniem na początku byłam załamana, jednak po ścięciu większości zniszczonych włosów poznałam jej prawdziwe działanie.. Bardzo dobrze nawilżała i wygładzała, bez obciążania. Druga, to Pilomwax, ekspresowa maska do włosów zniszczonych, którą używałam od listopada, ale to dlatego, że korzystałam z niej tylko podczas pobytu w domu. Fajna w mieszankach, jak i solo, świetnie wygładzała włosy, zwłaszcza u nasady (można ją stosować na długość jak i na skórę głowy).
Odżywka Garniera Lśniące i Gładkie zapewniała miękkość i (o dziwo) lepszy skręt. Jej cudowny zapach utrzymywał się i na drugi dzień od mycia! :) Kolejna to znana wszystkim Joanna b/s. Od roku towarzyszą mi niezmiennie różne Naturie, kolejna już jest zużywana ;-)
Maska Biovax keratyna + jedwab z L'biotici, która szczerze powiedziawszy niespecjalnie przypadła mi do gustu. Zazwyczaj mieszałam ją z maseczką Bingo ;-) Strasznie gęsta, w moim odczuciu niewydajna i efekty na włosach też bez szału, często je puszyła.
Znany chyba wszystkim włosomaniaczkom Jantar - genialna wcierka, po jednej z ostatnich kuracji zostało mi jej na kilka użyć i w maju w końcu postanowiłam ją skończyć. Na wakacjach pewnie wznowię swoje kuracje wcierkowe ;-)
No i na sam koniec olejek Alterry o słodkim zapachu papai i migdałów, który moje włosy uwielbiały, oraz delikatny szampon i żel pod prysznic dla dzieci Lilliputz, który posłużył mi jako myjadło do pędzli. ;-)
Dodatkowo w maju wyrzuciłam kilka starych kosmetyków kolorowych, które nie załapały się na zdjęcia ;-)
A teraz kontynuuję intensywne zużywanie zapasów kosmetycznych! ;-)
Pozdrawiam!
#173. Czy znalazłam podkład idealny?
Skoro jesteśmy w temacie podkładów, dzisiaj przyszedł czas na małą recenzję tego Pana, który miał szansę stać się hitem i ulubieńcem:
Moje oczekiwania były dość spore dla tego kosmetyku - od tego ,,Idealnego'' wymagam dobrego krycia, względnego matu, dobrej trwałości i brak jakiegokolwiek zapychania. Jak sprawił się ten podkład? Zapraszam do dalszej części posta! :)
Odcień podkładu, który wybrałam to drugi kolor w gamie - 020 Rosy Beige.
Podkład jak widać, zamknięty jest w szklanej, przezroczystej buteleczce zaopatrzonej w pompkę. Wydobycie produktu to żaden problem, a kontrolowanie jego zużycia jest bardzo proste.
Zazwyczaj na pokrycie buzi zużywam 2-3 pompki. Po wydobyciu produktu zauważyć można jego gęstą konsystencję, która nie sprawia większych problemów z aplikacją na twarz.
Kosmetyk ładnie wtapia się w kolor mojej skóry, nie odcina się, można powiedzieć, że na okres letni kolor idealnie dopasowany.
Trzeba przyznać, że ten podkład ma dość specyficzny zapach, którego nie potrafię porównać z czymś innym. Nie jest drażniący, ale dla mojego nosa najprzyjemniejszy też nie jest.
To, na co zwróciłam uwagę po wielu opiniach na jego temat, to fakt, że ciemnieje z czasem. Nie jest to duża zmiana koloru, ale jednak. Zdjęcie poniżej może nie pokazuje tego w 100%, naprawdę namęczyłam się żeby to uchwycić chociaż w minimalnym stopniu ;)
Inną kwestią jest obiecany długotrwały efekt obiecany przez producenta - 18 godzin. No tu zgodzić się nie mogę. Może i kilka godzin poza domem podkład wytrzyma, ale później konieczne są poprawki, no i użycie pudru matującego. Puder to konieczność, ponieważ po nałożeniu go na buzię świecę się niesamowicie, mimo, że mój problem z tłustą cerą powoli się zmniejsza i coraz rzadziej sięgam po tego typu kosmetyki.
Jak z kryciem? Dość dobrze, ale nie wystarczająco. O wiele lepiej sprawdzają się w tej kwestii podkłady mineralne Amilie.
Dodatkowo na minus działa fakt, że czuć makijaż na buzi, podkład jest zbyt ciężki dla mnie, tym bardziej na lato. Na plus brak jakichkolwiek reakcji alergicznych i podrażnień po użyciu.
Powiem szczerze, że ciężko mi go ocenić - nie zachwycił mnie, ale nie mogę też powiedzieć, że jest to zły produkt. Rozważam obecnie zakup Dermacolu i mieszanie go z tym podkładem, a na co dzień skuszę się prawdopodobnie niedługo na podkład mineralny.
Dla ciekawych pokazuję go na buzi z użyciem pudru:
Co sądzicie o tym podkładzie? Skusicie się, czy raczej nie? Może przekonacie mnie do szybszego zakupu podkładu mineralnego? :)
Pozdrawiam i życzę spokojnej i słonecznej niedzieli! :*
#172. Amilie - podkłady, pierwsze wrażenia...
Pamiętacie, jak ostatnio wspominałam o zamówionych próbkach Amilie?
Jak wiecie, lub jeszcze nie wiecie - jest to moje pierwsze podejście do kosmetyków mineralnych. Ciężko było mi nauczyć się ich obsługi, jednak śmiem twierdzić, że idzie mi coraz lepiej.
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam, jak wybrane przeze mnie odcienie prezentują się na skórze, oraz powiedzieć i zaprezentować jeden z nich na buzi ;-)
Pięć odcieni podkładów, które zakupiłam, możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej w różnym oświetleniu:
Oraz podkłady po ,,wtarciu'' w skórę:
O dziwo kolory są nieźle dobrane, jedynie Cardamom jest ciut za ciemny, jednak po kilku dniach na słonku powinien wpasować się w kolor mojej skóry ;-)
Na pierwszy rzut poszedł Cashmere. Według mnie, jest na obecną chwilę najlepiej dobrany do koloru mojej cery.
Podkład zawsze aplikowałam na suchą skórę uprzednio używając kremu Siarkowa Moc. O dziwo spodobał mi się efekt uzyskany na skórze - wygładzenie, niezłe krycie, brak widocznych przebarwień. Po użyciu korektora w odcieniu Light i pudru transparentnego Angel Dust efekt był naprawdę bardzo dobry:
Mat i wyrównanie kolorytu cery utrzymuję się kilka godzin bez problemu - co mile mnie zaskoczyło. Niestety korektor schodził po około dwóch godzinach od nałożenia go na twarz.
Ogólnie z korektora nie jestem zadowolona, z podkładu owszem. Próbka o pojemności 0,3 grama wystarczył mi na 3 użycia, w tym dwa razy po dwie warstwy.
Myślę, że na produktach Amilie moje przygoda z podkładami mineralnymi się nie skończy, ale z chęcią wypróbowałabym minerały innych firm. Może jesteście w stanie mi polecić te, z których jesteście najbardziej zadowolone? ;-)
Co sądzicie o tym podkładzie mineralnym? Jak podoba Wam się efekt na buzi? Skusicie się?
Pozdrawiam! :*
#165. Kosmetyki mineralne?
Pierwszy raz skusiłam się na kosmetyki mineralne, a raczej ich próbki dzięki uprzejmości Nef ;-) Małe zamówienie ze strony Amilie właśnie dzisiaj zostało odebrane do rąk własnych ;-)
Cała oprawa graficzna marki strasznie mi się podoba i liczę na to, że kosmetyki również przypadną mi do gustu :) A zamówiłam podkłady:
w kolorach od góry: Cardamom, Pine Nut, Cashmere, Cream Beige oraz Soft Honey. A także:
Puder transparentny Angel Dust i korektor w odcieniu Light ;)
Powiem szczerze, że jest to pierwszy mój kontakt z minerałami i jestem ich niesamowicie ciekawa.
A Wy używacie kosmetyków mineralnych? Może akurat nawet tej firmy? Polecacie jakieś konkretne techniki aplikowania tych kosmetyków? :)
Pozdrawiam! :)



























