Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eyeliner w pisaku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eyeliner w pisaku. Pokaż wszystkie posty

#210. Ulubieni w sierpniu

      Dzisiaj, na dobry początek miesiąca, przychodzę z dawką ulubionych kosmetyków w sierpniu ;-) Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury! :) 
  
      A oto i oni:



      Odżywka w spray'u Gliss Kur, wersja do włosów cienkich, płaskich i zniszczonych. Używałam jej bardzo często zwłaszcza w słoneczne, upalne dni ;-) Pompka działa bez zarzutu, odżywka jest lekka, ładnie pachnie. Świetna do codziennego użytku, nie obciąża włosów! 
      Podkład mineralny Amilie - te podkłady polubiłam już dawniej, kiedy pisałam o ich próbkach i pierwszych wrażeniach po zużyciu próbek. Teraz zapunktował u mnie i pokochałam go miłością największą, kiedy po 15 godzinach w pracy wróciłam z makijażem w stanie nienaruszonym! Zachwalam i polecam każdemu! Nawet moja mama, właścicielka bardzo wrażliwej cery, jest z niego zadowolona. ;-)
      Eyeliner w pisaku od Oriflame, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
      Oraz ostatni kosmetyk - neonowy lakier do paznokci Color Club, Glitter Envy. Piękna zieleń, pełna drobinek, świetna trwałość, szybkie wysychanie, rewelacja pod każdym względem, pomijając zmywanie! :) 
      Pewnie niebawem pojawi się w osobnym poście, jeśli tylko chcecie poczytać coś więcej na jego temat i zobaczyć go w akcji :) 




       Znacie moich ulubieńców, lubicie? Jakie są wasze typy? ;-)



       
       Serdecznie pozdrawiam, a wszystkim uczniom życzę owocnego roku szkolnego i aby następne wakacje przyszły szybciej, niż te poprzednie ;-)

#206. Oko pod znakiem Oriflame ;-)

                Dzisiaj chciałabym napisać nieco o kolorówce, jaką całkiem niedawno otrzymałam w długo oczekiwanej przesyłce ;-) A mowa o tuszu i eyelinerze Oriflame. Można powiedzieć – duet idealny, ale czy jest idealny? Przekonajcie się!



                Z doświadczeń sprzed lat podeszłam sceptycznie do kosmetyków tej marki, które nie raz mnie zawiodły. Zacznę od tuszu Wonder Lash Mascara, który okazał się nie małym zaskoczeniem. Po otworzeniu przesyłki, od razu sięgnęłam po ten kosmetyk. Stwierdziłam, że opakowanie, jak opakowanie, proste i kobiece. Odkręciłam, żeby zobaczyć szczoteczkę, co zawsze najbardziej mnie interesuje i.. Tu przeżyłam szok. Szczoteczka wyglądała jak pokryta starym podeschniętym tuszem. Pomalowałam jedno oko i przeżyłam szok po raz kolejny – to wygląda naprawdę fajnie! Pomalowałam zaraz drugie oko i… Wow! Moje rzęsy pięknie wydłużone i nie sklejone.



                Reakcja mamy była podobna – ,,stary tusz’’ powiedziała. Pokazałam raz na oku, drugi, trzeci, i stwierdziła, że świetnie się prezentuje! Okazało się, że przyzwyczajone do dość rzadkich konsystencji tuszy, była to dla nas mała nowość.

                Wspomniałam o szczoteczce. Zaskakująca jest jej struktura – silikonowa z wypustkami o różnej długości, z dwóch stron.




                Tusz po całym dniu noszenia nie osypuje się, ani nie kruszy, jedyne co – nie jest wodoodporny, ale tego nikt nie obiecywał ;-)

                Drugim zaskoczeniem, to eyeliner w pisaku. Miałam do czynienia z jednym tragicznym produktem tego typu i jednym słabym.



                Liner, o którym mowa to Eyeliner Stylo Black. Na zewnątrz wygląda jak zwykły mazak. Po zdjęciu zatyczki też niewiele się różni :)



                Czarne, eleganckie opakowanie, które zawiera 1,6 g produktu oraz precyzyjną końcówkę do malowania. Dzięki niej możemy narysować odpowiednią dla siebie kreskę, czy to cieniutką przy linii rzęs, czy klasyczną, wedle uznania. Tusz jest trwały, po przejechaniu dłonią po oku nie ściera i nie rozmazuje się. W upalne dni może odbić się na górnej powiece, ale na co dzień nie ma to miejsca. Osobiście pokochałam go od pierwszej namalowanej kreski.
               
                Ostatnią kwestią jaką warto poruszyć, to demakijaż – oba produkty zmywam płynem dwufazowym Flos-lek, który daje sobie radę z nimi w 100%. Przecieram oczy wacikiem, następnie myję buzię żelem i gotowe! ;)

                Można powiedzieć, że jest to duet idealny, który ostatnimi dniami gości na mojej twarzy niemal codziennie! :) Poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się makijaż w wersji Oriflame ;-) 



                Kosmetyki, które zostały zrecenzowane dostałam w ramach współpracy z Anią z bloga kosmetyczny biznes (KLIK). Fakt ten nie wpłynął na moją ocenę produktów.


                Jeśli jesteście chętne aby któryś z tych kosmetyków (lub wiele innych) był Wasz – możecie to zrobić zgłaszając się do konsultantki, lub jeśli jesteście zainteresowane niższą ceną produktów możecie zarejestrować się do klubu Oriflame TUTAJ




                Jak podoba Wam się makijaż wykonany tymi kosmetykami? Jak wasze przeżycia z tą marką? Macie w swoich kosmetyczkach ich produkty? A może skusicie się? ;-)


                Pozdrawiam serdecznie ! :*