Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Flormar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Flormar. Pokaż wszystkie posty

#215. Flormar, Long Wearing Lip Gloss, L422.

      Dziś przychodzę do Was z mini recenzją błyszczyka marki Flormar. Kuszący ciemny, zgaszony róż oznaczony jest jako L422, w dodatku do użycia zachęcają obietnice producenta dotyczące trwałości, błysku i efektu mokrych ust. ;-) 



       
       U mnie niestety lekko się pościerały napisy, ponieważ często noszę go przy sobie w torebce, lub w kosmetyczce ;-) Przezroczyste opakowanie idealnie ukazuje kolor i mieści w sobie 4,5 ml błyszczyka. Po odkręceniu ukazuje nam się dość specyficzny ale i bardzo wygodny w użyciu aplikator:


        Na aplikator nie nabiera się zbyt dużo produktu, łatwo nakłada się na ustach, nadając piękny blask, oraz lekki kolor. Błyszczyk sam w sobie jest dość gęsty i kremowy, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu, nie powoduje wrażenia sklejonych ust. 

  


        Uwielbiam blask, oraz jednolitą warstwę, którą tworzy na ustach po dwóch pociągnięciach aplikatora, nie wchodzi w załamania, zjada się równomiernie, powoli tracąc na blasku. Zapach i smak ciężko zdefiniować, ale określiłabym go jako delikatny lub neutralny ;-)  
       Zaskoczyła mnie bardzo jego trwałość! Żaden błyszczyk nie utrzymywał się tak długo na moich ustach, jak ten! Po 1,5 godziny nadal jeszcze czuć jego cienką warstwę. Dzięki trwałości oraz konsystencji jest też wydajny. 


    
       Błyszczyk świetnie spisze się w dziennym makijażu, jak i tym mocniejszym, gdy postawimy na mocno podkreślone oko. 


       Za ten produkt zapłacimy około 15 zł oraz możemy go dostać w różnych wersjach kolorystycznych. 

      Na pewno będę rozpaczać kiedy go zużyję, ponieważ nie mam dostępu stacjonarnie do kosmetyków Flormar :(


      Co sądzicie o tym błyszczyku? Podoba Wam się taki efekt na ustach?  


      Na koniec przesyłam Wam Flormarowego buziaka! :) :*


#198. Duochromowy Flormar

       Na jednym ze spotkań blogerek w moje ręce wpadł lakier marki Flormar. Nie dość, że był to mój pierwszy kontakt z tymi lakierami, to na dodatek pierwszy kontakt z duochromem. Muszę przyznać że przed tego typu wykończeniem broniłam się długo. A skoro już się trafił, to trzeba wypróbować. Po jednym nieudanym podejściu, odstawiłam go w kąt. Na weekendzie postanowiłam, że dam mu jeszcze jedną szansę i przepadłam! :) 
         

        Lakier znajduje się w przezroczystej buteleczce o pojemności 11 ml i już na pierwszy rzut oka widać przechodzące barwy przez złoto i zieleń. 
        Pędzelek jest długi i cienki, co umożliwia precyzyjne nałożenie lakieru, co w tym wypadku jest dość ważne, ponieważ (niestety) widać jego pociągnięcia, kolor po nałożeniu nie ujednolica się. W pełnym słońcu za to mieni się milionem drobinek! 
        Lakier wysycha bardzo szybko, a na zdjęciach możecie zobaczyć go w wersji bez topa :)

foto na moich nowych słodkich kapciach z Biedronki! :)







       Jak widać na ostatnim zdjęciu precyzja malowania jest niezbędna, a na lakierze bardzo widoczne są wszelkie uszkodzenia, czy ubytki. 





       Co sądzicie o tego typu lakierach? Lubicie duochromy? Jak podoba Wam się ten Flormar? Ja jestem zachwycona, a z tej serii będę polować na jeszcze dwie sztuki :) 





       Serdecznie pozdrawiam! :*

#179. Ulubieńcy maja

      Przyszedł czerwiec, słonka nie widać, ale za to nadszedł czas na ulubieńców ubiegłego miesiąca ;-) 


     Ulubionymi produktami w maju byli:



      
Dermacol, Kryjący podkład, 213 - idealny do mieszania z innym podkładem, daje perfekcyjne krycie i świetnie wygładza cerę.

Flormar, Long wearing lip gloss - najchętniej używany kosmetyk do ust w minionym miesiącu, mimo że trafił w moje łapki na spotkaniu blogerek ;-) Dzięki niemu przekonałam się na nowo do błyszczyków. ;)

Tołpa, Punktowy krncentrat korygujący - świetny produkt, który przyspiesza gojenie wyprysków i łagodzi zaczerwienienia. 

CleanHands, Antybakteryjny żel do rąk - idealny na pracownię, wyjścia, lub wyjazdy, gdzie nie można skorzystać z umywalki i mydełka. 

     No i gadżet, który również wpadł w moje ręce na ostatnim spotkaniu - bransoletka Candy Crystal. Generalnie moja biżuteria ogranicza się do kolczyków i 3 pierścionków. Obecnie dołączyła ta bransoletka. Dzięki niej chętniej zaczynam nosić inne elementy biżuterii ;-)




     A jak Wasi ulubieńcy? Znacie moich? Lubicie? ;-) 

   

     Przypominam jeszcze o małym losowaniu z drobnymi nagrodami, które odbędzie się wśród osób, które polubią mnie na facebooku do 9 czerwca. :) Zapraszam serdecznie!




     Miłego dnia! :*