Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Receptury Babuszki Agafii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Receptury Babuszki Agafii. Pokaż wszystkie posty

#261. Zapuszczanie włosów z maseczką drożdżową babci Agafii

        Jak obiecałam, tak też robię - dziś post o dość znanej maseczce, która ma działać stymulująco na porost włosów. Mowa oczywiście o drożdżowej maseczce Babci Agafii


     
         Jeszcze w grudniu miałam przyjemność zrobić zakupy w sklepie internetowym Skarby Syberii, gdzie pierwszą rzeczą, jaka wylądowała w koszyku była właśnie ta maseczka. 
         Zazwyczaj nie piszę nic na temat przejść ze sklepami, czy sprzedawcami, jednak czasami warto wspomnieć o tym parę słów. W czym rzecz? Nie mogłam doczekać się swojej przesyłki, czekałam na nią ponad tydzień. Po tym czasie napisałam do sklepu, gdzie po wymienieniu paru wiadomości, w ramach rekompensaty za pominięty przelew, dostałam ,,rabat'' na zakupy o równowartości poprzedniego zamówienia (gwarancja satysfakcjonującej dostawy). Trzeba przyznać, że jest to postawa niesamowicie mnie zaskoczyła, bardzo pozytywnie. :)


         Ale koniec chwalenia! Miała być mowa o maseczce.. 

         W odkręcanym opakowaniu, otrzymujemy 300 ml produktu. Grafika jest utrzymana w kolorach brązu i żółci. Cieszy oko, a patrząc na opakowanie mam wrażenie jakby to była swojska maseczka prosto od babci :) Niestety rosyjskiego nie znam, a większość napisów widocznych na opakowaniu jest właśnie w tym języku ;) Na szczęście znajduje się też informacja dla polskiego odbiorcy:



         Z informacji jakie się pojawiają są to zapewnienia producenta o cudownym działaniu maseczki, bezpiecznym składzie, oraz sposób użycia. 
        Jeśli chodzi o działanie - o tym, jak zawsze, wspomnę nieco później. Sposób użycia nieco zmodyfikowałam na własną rękę. Aby substancje czynne mogły pobudzić wzrost włosa potrzeba nieco więcej czasu, niż wspomniane 2 minuty. Dlatego też maseczkę pozostawiałam najczęściej na około godzinę. Zdarzało się także, że czas skracałam do 5-10 minut, w zależności od okoliczności towarzyszącym myciu włosów :) Stosowałam ją mniej więcej 2-3 razy w tygodniu tylko na skórę głowy. 

         Co się tyczy składu... 



          Nie widać PEG-ów, ani parabenów. Za to co wypatrzyłam? Wodę z ekstraktem drożdżowym oraz sokiem z brzozy brodawkowatej, wzbogaconą o ekstrakty z omanu wielkiego, mącznicy lekarskiej, ostropestu plamistego. Ponadto szereg olei tłoczonych na zimno, a także witaminy: C (kwas askorbinowy) i B5 (pantenol). 
         Muszę przyznać, że na chemiku skład robi wrażenie :) 


         Co więcej? Maseczka jest zabezpieczona przez solidnie zakręcane opakowanie, oraz dodatkowo przez plastikową nakładkę, dzięki czemu bez obaw można zabrać ją w podróż. 



         Po odkręceniu spodziewałam się niezbyt przyjemnego zapachu drożdży, ale tu po raz kolejny spotkało mnie miłe zaskoczenie! Maseczka pachnie słodko i delikatnie maślanymi ciasteczkami :) 
         Ma lekką, wręcz płynną konsystencję, co dla mnie działa na plus - łatwiej można rozprowadzić ją na skórze głowy. Nigdy nie używałam jej na całą długość włosów. 


        
          Pierwszym i chyba jedynym minusem, jaki widzę w tej maseczce, to jej wydajność - po miesiącu używania zaczyna się kończyć.. 



          No ale w końcu czas wspomnieć o efektach ;-) Jak już mogliście zauważyć w poprzednim poście, rewelacyjnie wpłynęła na długość. Włosy urosły o niemal 3 cm! Ale to nie wszystko... Już po pierwszym użyciu zauważyłam o wiele mniej wypadających włosów w ciągu dnia, a także przy myciu! To był dla mnie ogromny sukces, ponieważ od dłuższego czasu nie mogłam się z tym uporać. :) Nie zauważyłam zwiększonego przetłuszczania się włosów, żadnego podrażnienia, czy swędzenia skóry głowy. Miałam wrażenie, że wręcz uspokoiła przesuszony w okresie zimowym skalp. 

         Żeby nie być gołosłowną wrzucam porównanie długości włosów przed użyciem maseczki i po miesięcznym jej stosowaniu:





         Muszę przyznać, że ten kosmetyk to był strzał w dziesiątkę i jeszcze nie raz będzie gościł w mojej łazience. Jeśli nie przy zapuszczaniu włosów, to w kwestii nawilżania skóry głowy, która pokochała tę maseczkę :) 




         Jeśli jeszcze się wahacie - gorąco zachęcam do zakupu! Maseczka kosztuje około 14-16 zł, a możecie ją znaleźć w wielu sklepach internetowych, oraz stacjonarnie w na przykład niektórych sklepikach zielarskich. 

        Informacja dla osób z Lublina: możliwe, że zajdziecie tę maseczkę stacjonarnie w sklepie Serce Natury lub Cosmeceuticum. Inne rosyjskie kosmetyki widziałam także na stanowisku zielarskim w L'eclerku na ulicy Zana. :) 




        Mieliście może do czynienia z tą maseczką? Co o niej sądzicie? A może polecacie inne rosyjskie cuda? :) 




        Serdecznie pozdrawiam! :)