Długo
zastanawiałam się o co chodzi z wielkim szałem na woski Yankee Candle – tyle
zachwytów o coś, co nawet nie jest świeczką?! :D W końcu postanowiłam sama
sprawdzić co i jak. Dorwałam kominek, a
podczas ostatniej wizyty w Lublinie dzięki Mani odwiedziłam sklep Serce Natury,
gdzie kupiłam stacjonarnie 3 woski:
Na
początek wybrałam: Warm Spice, Black Coconut, oraz Pineapple Cilantro, każdy po
6 zł.
Jako
pierwszy odłamałam i odpaliłam Pineapple Cilantro, z owocowej linii zapachowej –
połączenie ananasa z odrobiną kolendry, cytrusów, oraz kokosa. No i zrozumiałam
o co w tym wszystkim chodzi!
Po
chwili poczułam piękny, słodki, ale nie duszący zapach unoszący się w
mieszkaniu, coś wspaniałego ;) Aż milej przebywać w takim pomieszczeniu. Nawet po zgaszeniu i zastygnięciu
wosku, czuć delikatny zapach unoszący się w powietrzu…
Czuję
że woski będą często gościć w moim kominku ;) Co sądzicie o Yankee Candle? A może polecicie mi jakieś konkretne zapachy, które warto zakupić? :)
Pozdrawiam
serdecznie! :*
