Tym cudeńkiem jest oczywiście lakier Orly Sparkling Garbage. Buteleczka o pojemności 18 ml zawiera dość niepozorne drobinki w lekko zielonej bazie. W pełnym słońcu lub w sztucznym świetle pokazują one swoją holo-moc!
Nie ma co nakładać lakieru solo, konieczna jest kolorowa baza.
W moim przypadku Sparkling Garbage wylądował na jednej z ulubionych mięt - China Glaze, For Audrey. Dwie warstwy dają już naprawdę rewelacyjny efekt rozproszonego holo. Z czystej ciekawości na kciuka oraz palec serdeczny położyłam 3 warstwy, jednak większej różnicy nie odnotowałam. :)
Nie mogę się przyczepić do pędzelka, aplikacji lakieru, czy trwałości. Zazwyczaj zmywam lakiery dość szybko :) Czas wysychania jest krótki, a jedna warstwa top coatu w zupełności wystarcza, przy okazji nie tłumiąc efektu holograficznego.
Zmywanie należy raczej do tych bezproblemowych - nie schodzi jak krem, ale też nie trzeba się namęczyć jak w przypadku zmywania typowych brokatów :)
Żałuję że nie miałam możliwości sfotografować lakieru w słońcu, ale uwierzcie - jest rewelacyjny! ♥ Jestem nim totalnie oczarowana, a zarazem mega zaciekawiona jak będzie wyglądał na innej, ciemniejszej bazie :)
Jak Wam się podoba lakier? Lubicie takie kolory albo efekt końcowy na łapkach? ;-) Chcecie może zobaczyć jak Sparkling Garbage będzie spisywał się na innych bazach? :)
Buziaki! :)








