Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Delia Las Vegas 504. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Delia Las Vegas 504. Pokaż wszystkie posty

#253. Granat ze złotem, czyli sylwestrowe mani

       W Nowym roku, już na spokojnie, witam się i przychodzę z paznokciami, które nosiłam w Sylwestra - a jest to granat ze złotem ;-)

       Wydało mi się to fajne i eleganckie połączenie, pasujące do czarnej sukienki ;) Granat to Lemax bez numerka, natomiast złotko to Delia Las Vegas 504. Połączenie to trzymało mi się około 3-4 dni z jedynie startymi końcówkami. Zdjęcia były wykonane trzeciego dnia.
       Cieniowanie wykonałam przy użyciu gąbeczki do makijażu.






        Przyznam, że malowanie Lemaxem nie należało do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych, ze względu na dość gęstą konsystencję, to jestem w stanie mu to wybaczyć, przez piękny odcień granatu :)
        Jak podoba Wam się to połączenie? Ja przyznam, że byłam bardzo zadowolona z efektu i częściej zamierzam wykorzystywać podobne cieniowania ;) 
        Co u Was królowało w ten dzień na paznokciach? :)


        W gratisie dorzucam mix paru zdjęć z Sylwestra (Iga!:**):





        Serdecznie pozdrawiam! :*

#237. Paznokcie z Audrey :)

         Wczoraj na facebooku wrzuciłam poglądową fotkę lakieru China Glaze - For Audrey. Jestem nim na tyle zauroczona, że od razu postanowiłam napisać tego posta. Niestety musiałam się nieco wstrzymać do dzisiaj, żeby móc zrobić zdjęcia w świetle dziennym. A tu jak na życzenie - piękny słoneczny dzień! :) W dobrym humorze zapraszam na post o Audrey



         For Audrey jest to kremowy lakier w kolorze błękitnej mięty (nie umiem go inaczej określić, kolor idealny *_*). Znajduje się w charakterystycznej dla tej marki buteleczce o pojemności 14 ml. Czymś, co mnie zaskoczyło (i to po raz drugi!) jest konsystencja. Przekonałam się po raz kolejny, że lakiery China Glaze są dość rzadkie, do czego nie przywykłam. O ile z poprzednimi lakierami nie miałam żadnego problemu, poza uciapanymi skórkami, to przy malowaniu Audrey musiałam się natrudzić...
         Lakier jest rzadki, dość szybko wysycha na paznokciu, często pozostawiając smugi. Przyznam szczerze, że lewą rękę malowałam 2 razy, a niektóre paznokcie i 3 razy, dopóki nie wypracowałam sobie swojej metody nakładania tego cuda. Jedna gruba warstwa, następnie po odczekaniu chwilki dopiero druga, cieńsza, do wyrównania. 
         Konieczny do zastosowania jest topcoat, żeby wykluczyć ewentualne smugi i nierówności. 


         Do wizji obecnego mani użyłam dodatkowo na palcu serdecznym dwie cieniutkie warstwy złotego brokatu Delii, z serii Las Vegas, 504.




       A oto efekt końcowy moich zmagań:






         Myślę, że dla tej piękności warto się nieco pomęczyć przy malowaniu. Osobiście jestem nią oczarowana, nie mogę przestać patrzeć się na swoje paznokcie :) 



        A Wy co sądzicie o takim połączeniu? ;-)



        Pozdrawiam :*