Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ingrid TRIO 44. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ingrid TRIO 44. Pokaż wszystkie posty

#297. Wonder Shine Full Color?

         W ostatnim czasie przekonałam się do pomadek, szminek oraz tintów, znacznie rzadziej sięgam po błyszczyki. Dzisiaj chcę przedstawić Wam pomadkę Ingrid Cosmetics, która okazała się niemałym rozczarowaniem, zwłaszcza po dwóch produktach do makijażu tej firmy, które okazały się naprawdę fajnymi kosmetykami. Dla przypomnienia recenzje cieni TRIO i różu Satin Touch.

          Pomadka, o której dzisiaj chcę napisać parę słów znajduje się w klasycznym, czarnym, dość solidnym opakowaniu. Producent określa ją jako Wonder Shine Full Color



           Numerek 294 skrywa niebanalny róż. Niestety ten kolor kojarzy mi się tylko z lalką Barbie i tekstem piosenki Barbie Girl ,,life in plastic it's fantastic''...



          Muszę przyznać, że robiłam już wiele podejść do tej pomadki i... nic nowego nie odkryłam. Kolor totalnie mi nie pasuje, dodatkowo przez dość tępą konsystencję ciężko ładnie rozprowadzić ją na ustach. Wchodzi we wszystkie załamania, co wygląda paskudnie. Na samą myśl o tym robi mi się słabo. 
          Jedynym sposobem jej aplikacji jest delikatne rozsmarowanie pomadki na ustach, jednak to nadal nie jest to. Brakuje jej trwałości i chociażby odrobiny błysku. 

          Chciałam zrobić zdjęcia pomadki w akcji, ale wybaczcie, nie miałam na to sił! Pomadkę użyłam 2 razy na wyjścia w towarzystwie błyszczyka i myślę że to będzie koniec naszej historii. 


          Ciężko mi cokolwiek pozytywnego o niej powiedzieć, a szkoda. Liczyłam na coś więcej, zwłaszcza, kiedy przeczytałam pochlebną recenzję u Klaudii (KLIK). Jak widać, musi być jakaś dziwna zależność pomiędzy kolorem a jakością pomadek Ingrid. ;-)



          Znacie te pomadki? Czy Wasze też są tak oporne? A może spełniają Wasze oczekiwania? ;-)



          Pozdrawiam! :*

#258. Brązowe TRIO

      Dzisiaj na facebooku część z Was zażyczyła sobie posta dotyczącego cieni od Ingrid Cosmetics (Verona). Ze mną jak z dzieckiem, więc mówisz i masz :) Oto moje brązowe TRIO oznaczone numerkiem 44:




       Cienie zamknięte są w małym, przezroczystym opakowaniu. W jednej formule prasowanego cienia zawierają się 3 kolory - biel i dwa odcienie brązu. 

       Wyznaję zasadę, że brązów nigdy dość. Spisują się idealnie przy każdym makijażu - delikatnym dziennym, a także mocniejszym wieczorowym. 



     
        Cieni można używać solo na całą powiekę, można użyć samego cienia do zrobienia kresek, lub z płynem Duraline, można je także łączyć w makijaż typu smooky eyes, lub z innymi markami. Próbowałam łączyć je z cieniami Sleeka i ładnie współgrały ze sobą. 

        Ważną kwestią jest ich pigmentacja. O ile z brązami nie ma problemów, tak najjaśniejszy jest dość przeciętny. 





          Po nałożeniu pędzelkiem biel jest niemal niewidoczna. Pozostałe dwa są naprawdę przyjemne. Cienie nie są matowe, co ładnie rozjaśnia i podkreśla oko. Nie wymagają użycia bazy. Przyjemnie trzymają się przez cały dzień na powiece, nie rolując się. Wyjątkiem jest nakładanie ich na niezbyt trwały podkład. Tu nawet baza nie pomoże. Ja zazwyczaj używam kremu BB od Sorai, lub mieszanki Dermacol + Affinitone i tu wszystko jest OK. Kiedy nałożyłam je na krem BB tego samego producenta efekt był marny. 

          A tak prezentują się na powiece przy pełnym makijażu:






         To wersja delikatniejsza, którą zazwyczaj wybieram - typowa propozycja makijażu dziennego, na przykład do pracy lub na uczelnię. Przyjemnie się nakładają i nie są problematyczne przy rozcieraniu. Dodatkowym plusem jest fakt, ze nie osypują się i nie ma konieczności wykonywania makijażu oka przed nałożeniem podkładu. 

        Jak na cenę około 5 zł jest to naprawdę fajna opcja - otrzymujemy 3 cienie, które mogą przydać się w każdej chwili. Bez problemu możemy wykonać nimi prosty i szybki makijaż, który podkreśli nasze spojrzenie. 


       Warto wspomnieć, że są też dość wytrzymałe. Ja jako łamaga nie raz już je upuściłam na dywan, jak i na podłogę - nie skruszyły się, nadal są w świetnym stanie, podobnie jak opakowanie. :)




       A Wy co sądzicie o tych cieniach? Może już je znacie? Podoba Wam się ich kolorystyka? Jaki makijaż nosicie na co dzień?




        Pozdrawiam! 

#232. Codzienny makijaż z serii ,,na uczelnię'' :)

        Witajcie! :) 

        Dziś przychodzę do Was z moim dzisiejszym makijażem ,,uczelnianym''. Po dość długiej przerwie z cieniami i pędzelkami w wolnej chwili postanowiłam coś wyczarować :) Podobnie na blogu już wieki nie było żadnego makijażu. 


       Postawiłam w makijażu oczu na delikatne brązy. Podobnie na twarzy, zamiast różu, który towarzyszy mi niemal codziennie, użyłam odrobiny bronzera. :) 



       Poniżej zoom na oczy:






        Co sądzicie o takim połączeniu? :) Wspomnę jako ciekawostkę, że użyłam dziś tylko jednego pędzelka, a nie jak zazwyczaj 3-4 :) 


        Do wykonania całego makijażu użyłam: 

- Podkład: Maybelline Affinitone 09 Opal Rose + Dermacol
- Puder: e.l.f. Matująca pryzma COOL
- Bronzer: Avon, Kuleczki brązujące Arabian Glow
- Cienie: róż z paletki Avon Pink Sands, oraz brązy z cieni Ingrid TRIO 44
- Tusz: Oriflame, Wonder lash mascara, brown
- Pomadka: Avon, Color Trend, Pink Sunrise. 


  
         Mam nadzieję, że taka opcja dziennego makijażu Wam się spodoba i nie usłyszę zbyt wielkiej krytyki! :) Wciąż zaznaczam, że jestem samoukiem i powoli sama próbuję uczyć się tej sztuki :) 




        Serdecznie pozdrawiam! :*