Pomadka, o której dzisiaj chcę napisać parę słów znajduje się w klasycznym, czarnym, dość solidnym opakowaniu. Producent określa ją jako Wonder Shine Full Color.
Jedynym sposobem jej aplikacji jest delikatne rozsmarowanie pomadki na ustach, jednak to nadal nie jest to. Brakuje jej trwałości i chociażby odrobiny błysku.
Chciałam zrobić zdjęcia pomadki w akcji, ale wybaczcie, nie miałam na to sił! Pomadkę użyłam 2 razy na wyjścia w towarzystwie błyszczyka i myślę że to będzie koniec naszej historii.
Ciężko mi cokolwiek pozytywnego o niej powiedzieć, a szkoda. Liczyłam na coś więcej, zwłaszcza, kiedy przeczytałam pochlebną recenzję u Klaudii (KLIK). Jak widać, musi być jakaś dziwna zależność pomiędzy kolorem a jakością pomadek Ingrid. ;-)
Znacie te pomadki? Czy Wasze też są tak oporne? A może spełniają Wasze oczekiwania? ;-)
Pozdrawiam! :*













